Nieznane historie

Historie nawiązują do głównej fabuły. Warto je przeczytać żeby zrozumieć pewne rzeczy z głównego wątku.

Vivien
Było to w czasach panowania króla Simby. Na Złej Ziemi żyło rodzeństwo. Brat i siostra. Kovu i Vitani wychowywali się pod okiem stada Ziry. Przebiegłej i żądej zemsty lwicy, będącej także matką lwiątek. Ale rodzeństwo skrywało tajemnicę. Na obrzeżach terytorium ich matki żyła lwiczka Vivien. Przyjaźniła się ona z Kovu i Vitani ale poza tą dwójką nikt nie wiedział o jej istnieniu. Była sierotą zapomnianą przez wszystkich i żyjącą na własną łapę. Miała tylko tą dwójkę przyjaciół.
Ale lata mijały a lwiczka rosła. Już nie mogła skryć się w trawie tak dobrze i łatwo jak kiedyś.
Pewnego dnia postanowiła odejść. Bardzo chciała się pożegnać z przyjaciółmi ale oni nie mogli akurat wymknąć się z domu. Vivien nie miała czasu czekać. Jak najszybciej trzeba było stąd odejść. Już parę razy mało brakowało by ktoś ją zauważył. Lwica nie chciała ryzykować. Postanowiła ruszyć w świat i poszukać szczęścia. Odeszła po kryjomu, w nocy, przez nikogo nie zauważona. Z nikim się nie żegnała.
Rozpoczęły się ciężkie czasy. Lwica umiała polować ale nie była w dobrej formie. Błądziła po świecie, starając się wszystkich unikać. Ale pewnego razu znalazł ją pewien lew. Nazywał się Sharon. Przez kilka dni łaził za lwicą nie zważając na jej warczenie. Gdy ona go polubiła, ten nagle gdzieś zniknął. Vivien z nadzieją że jeszcze go spotka ruszyła w dalszą drogę.
Po wielu tygodniach wędrówki znowu spotkała lwa. Nauczona sytuacją z Sharonem, była milsza dla Kami. Pomagali sobie nawzajem, polubili się a z czasem pokochali. Nadal jednak musieli się ukrywać. Każde napotkane stado natychmiast ich przeganiało. Gdy Vivien urodziła dzieci, rodzina znalazła się w o wiele gorszej sytuacji niż wcześniej. Rodzice musieli bez przerwy czuwać żeby żaden napotkany lew nie zabił Nuru, Rune ani Colie. Aż pewnego pięknego dnia Vivien spotkała przyjaciół z dzieciństwa. Wreszcie odnalazła dom.

Lyre
Nigdy nie miałam prawdziwego domu. Nie znam swojej prawdziwej rodziny. Najpierw byłam sama. Pewnego dnia pojawiła się pewna gepardzica która miała już jedno młode. Przygarnęła mnie. Chciała dać mi dom i miłość. Wiem. Ale ja zawsze chciałam podróżować. Sama. We trójkę często podróżowałyśmy. Ale to nie to samo. Chciałam poznać świat. Wieść samodzielne życie. Myślałam jak odejść nikomu nie robiąc przykrości. I wtedy nadarzyła się okazja. Wielka burza. Chciałam upozorować moje zaginięcie i niepostrzeżenie odejść. Przypadkiem natknęłam się na dwa lwy.
Zamieszkałam na terenach zwanych Lwią Ziemią. Zdobyłam przyjaciół. Do dżungli nie zamierzam wracać. Nawet nie wiem gdzie się urodziłam. Tak naprawdę nic o sobie nie wiem. Ale wiem że od teraz jestem i już zawsze będę wolna. Teraz wiem że mam dokąd wracać. I nawet jeśli kiedyś postanowię wyruszyć w podróż, mam pewność że zawsze mnie tu przyjmą. Że zawsze będę tu mile widziana. Teraz tu jest mój dom i moje miejsce w Kręgu Życia a jednocześnie w każdej chwili mogę odejść i w razie czego ponownie wrócić.

1 komentarz: