sobota, 10 grudnia 2016

34. Odwiedziny

Gdy Nero się obudził, od razu podeszła do niego Colie. Zupełnie jakby czekała, pomyślało lwiątko.
-Moi bracia poszli zobaczyć co robi Zagus, ten lew z poza granic. - powiedziała. - Więc j i Tau sami pójdziemy do Rafikiego. Chcesz może iść z nami?
-Naprawdę mogę?
-No, wyglądasz lepiej niż wcześniej. Myślę że krótki spacer ci nie zaszkodzi.
Nero wyszedł za lwicą z jaskini. Zeszli ze skał, u podnóża których czekał na nich Tau.
***
Po drodze do drzewa Rafikiego, spotkali Rune i Nuru. Bracia dołączyli do nich.
Gdy cała piątka weszła na drzewo przywitała ich cisza. Nie trwała ona jednak długo. Kiedy nagle nad ich głowami pojawił się mandryl, Nero ze strachu schował się za Colie.
-Nie bój się. On tak ma. - uspokoiła go lwica.
Rafiki zeskoczył z gałęzi i zaprowadził wszystkich za zasłonę z gałęzi i liści.
Leżały tam trzy lwice, trzymając w łapach nowo narodzone młode. Ojcowie podeszli do swoich partnerek i przytulili się, a Nero nieśmiało wyglądał zza łapy Colie, która została na miejscu.
Jedna z młodych matek skądś już wiedziała że Colie znalazła i przygarnęła Nero.
-Kto by pomyślał, Colie. - uśmiechnęła się Dalila. - Biała lwica znalazła białe lwiątko. - Zwróciła się do Nero: - Chodź, nie bój się.
Nero nadal trochę onieśmielony podszedł do lwicy.
-Ty jesteś królową? - spytał.
-Tak, ale nie musisz się mnie bać.
-Skąd o nim wiedziałaś? - spytała Colie.
-Od Rafikiego.
-Jak one się nazywają? - spytał Nero, spoglądając na czwórkę maluchów.
-Jeszcze nie wymyśliłyśmy. - odparła jedna z dwóch lwic, które do tej pory się nie odzywały. - A może ty chcesz ją nazwać? - polizała lwiczkę leżącą między jej przednimi łapami, a ta spojrzała na Nero swymi niebieskimi oczami.
-Może być Irina?
-Piękne imię. - pochwaliła lwica.
-Dla kuzynki księcia. - dodała Colie, żeby naprowadzić Nero, kim jest lwica z którą rozmawia.
Nero spojrzał zdziwiony.
-Ty jesteś siostrą królowej?
-Tak. Ja jestem Elleine, królowa ma na imię Dalila, a ta lwica, - wskazała na ciemną lwicę z niebieskimi oczami - to Jija, siostra króla.
-Tau, jak nazwiecie syna? - spytała Jija.
-My już wcześniej wybraliśmy imię. - odparł Tau.
-Anga. - dodała Dalila. - Chcieliśmy go tak nazwać jeśli urodzi się w nocy. To imię oznacza niebo.
Wszyscy spojrzeli na Jiję i Nuru.
-Szika i Shumba. - powiedziała Jija, patrząc czule na synów. - Myślę że te imiona będą do nich pasować.

33. Nowa rodzina

Gdy otworzył oczy, nie znajdował się już wśród wysokiej trawy która niemal całkowicie ograniczała mu widoczność. Nie czuł także na grzbiecie palącego słońca. Zamiast tego był w jakiejś jaskini, w otoczeniu obcych mu lwów. Zaraz! Obce lwy?! Nagle, przestraszony, podniósł się gwałtownie.
-Spokojnie, nie bój się. Jesteś tu bezpieczny. - usłyszał obok miły głos. Spojrzał w jego kierunku. Obok niego leżała biała lwica.
-Jak się nazywasz? - spytała.
-N...Nero. - odparł niepewnie lewek. - Gdzie jestem? - odważył się spytać.
-Na Lwiej Ziemi. - padła odpowiedź, ale nie powiedziała tego biała lwica. Nero dopiero po chwili dostrzegł że podszedł do nich drugi lew.
-Skąd się wziąłeś na moich ziemiach? - spytał.
-Zgubiłem się. Moje stado wpadło w zasadzkę. Nie mam pojęcia czyją. Mama kazała mi uciekać i uważać żeby i mnie nie złapali, ale...
-W czyją zasadzkę? - w polu widzenia Nero pojawił się trzeci lew.
-Rune, przecież powiedział że nie wie. - zauważyła biała lwica. - Tau, mógłby u nas zostać puki nie dojdzie do siebie? - zwróciła się do złotego lwa.
-Nic mi nie jest. - powiedział szybko Nero.
-Wyglądasz jakbyś siedział w cierniach, albo w czymś podobnym. - uśmiechnął się lew, którego biała lwica nazwała Tau. - Zostań, nabierz sił, a potem zdecydujesz czy chcesz odejść.
-Nie mam dokąd. Mama kazała mi uciec, ale ja się ukryłem i trochę poczekałem. Chciałem zobaczyć czy ktoś przeżyje.
-I co?
Nero utkwił wzrok w ziemi.
-Wszyscy zginęli. - mruknął smutno.
-Nie bój się. - lwica liznęła go za uchem. - Opowiem ci trochę o naszym stadzie.
Lewek podniósł na nią wzrok. Był bliski płaczu.
-Ja jestem Colie. Jeśli chodzi o te dwa lwy, które widziałeś, Rune to mój brat, a Tau, przyjaciel i... król.
-Król?
-Tak. Nie ma tu żadnych lwiątek. Z dorosłych, ja, moi bracia Rune i Nuru, Dalila jest królową, a jej siostra Elleine i siostra króla, Jija, to najlepsze przyjaciółki. Jest jeszcze Orwar, przyjaciel ojca Tau. Eee... i kawałek stąd, za granicą Lwiej Ziemi, mieszka Zagus. Nie należy do stada i dobrze ci radzę, unikaj go.
-A czy królowa i... te najlepsze przyjaciółki... są tu teraz?
-Nie, obecnie są u Rafikiego, naszego szamana, uprzedzam, to mandryl, nie lew. A, i jeszcze na skraju dżungli mieszka Lyre. To gepardzica, nasza przyjaciółka. Często tu bywa.
-Są u szamana? Co im jest? - Nero zdążył się już ośmielić. Wyprzedzając Colie, dodał: - A... ile czasu byłem nieprzytomny?
-Ponad 2 tygodnie. Już się baliśmy że nigdy się nie obudzisz. - Colie spojrzała w stronę wyjścia z groty. - Hm, już późny wieczór. Spróbuj zasnąć, Nero. Musisz odzyskać siły. - podniosła się.
-Zaczekaj, nie powiedziałaś co z tymi trzema lwicami. - lewek spóścił wzrok, zawstydzony. Jak on się wyraża o królowej?
-Niedługo będziesz miał towarzystwo do zabawy. - szepnęła mu na ucho Colie i wyszła z groty.
-Jeśli nie znajdziesz partnera, mogłabyś się opiekować Nero, jeśli zostanie, i innymi młodymi, jeśli jeszcze jakieś przygarniemy. - usłyszał kolejny nowy głos.
-W sensie, mam być opiekunką? - odparła Colie.
-Czemu nie?