Był wczesny ranek. Do ogromnego stada antylop gnu skradały się dwie lwice. Jedna bardziej na przodzie, zdecydowana i pewna tego co ma za chwilę zrobić. Druga natomiast była kilka kroków z tyłu, szła niepewnie, uważnie obserwując towarzyszkę.
-Teraz patrz, Kiara. - szepnęła Vivien. - Obserwuj co teraz zrobię i staraj się zapamiętać. Wybrałam już ofiarę. O tam, widzisz? Ta ranna co kuleje. Teraz ty tu zostań a ja ją zaatakuję.
-Ok. Atakuj zanim nas wyczują. - uśmiechnęła się królowa.
Vivien w mgnieniu oka wyskoczyła z ukrycia i rozpoczęła pościg. Stado rozbiegło się w panice. Ofiara tego dnia miała być jednak tylko jedna. Lwica była szybka. Błyskawicznie dogoniła antylopę i skoczyła jej na grzbiet wbijając zęby w kark a pazurami przytrzymując się swej ofiary by nie spaść. Po kilkunastu minutach polowanie było zakończone. Obie lwice zabrały się do jedzenia.
-Zawsze tak jest. - narzekała Kiara. - Gdy widzę jak poluje ktoś inny, wydaje mi się to łatwe. Ale jak ja poluję, jest o wiele trudniej.
-Potrzebne jest też doświadczenie. - odparła Vivien. - Nauczysz się, nie martw się.
***
-Nie chcę tam wracać. - upierała się Elleine. Ona oraz jej siostra i piątka przyjaciół stali na brzegu rzeki oddzielającej Lwią Ziemię od Złej.
-Ile mam ci powtarzać że te tereny są opuszczone. - niecierpliwił się Rune. Zerknął w kierunku brata ale Nuru nie zamierzał brać udziału w tej dyskusji. Reszta chyba podobnie. Lewek rozejrzał się po pozostałych. Colie stała tyłem do wszystkich i udawała że czemuś się przygląda, Dalila patrzyła na mrówki idące rządkiem nieopodal jej łap, Timon i Pumba szeptali o czymś na boku a Nuru próbował ich podsłuchać.
-Słuchaj. Nic ci nie będzie. Nie ma się czego bać. No chodźmy już! - ostanie słowa wypowiedział na tyle głośno by wszyscy go usłyszeli.
-Obawiam się że musimy zrezygnować z tej wycieczki. - podszedł do nich Timon.
-O czym ty mówisz? Dlaczego?
-Pumba przypadkiem usłyszał kawałek rozmowy Kiary i Vitani. Mówi że zrozumiał tylko tyle że ostatnio ktoś się wprowadził na Złą Ziemię.
-Ha ha, wolne żarty. - zaśmiał się Rune. - Niby kto to może być? A jeśli nawet, to możemy z nim pogadać i sprawa się wyjaśni.
Pobiegł w kierunku pnia przerzuconego przez rzekę ale Colie go dogoniła i zastąpiła mu drogę.
-Nie.
-Co, nie?
-Nie możemy z nim pogadać ani tam iść. Mama tyle razy mówiła a ty nadal nie możesz zapamiętać? Ta ziemia jest i będzie zawsze niebezpieczna. Bez względu na to czy ktoś tam mieszka czy nie.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale.
Rune bez słowa wyminął siostrę i przebiegł na drugi brzeg. Usłyszał za sobą wołanie żeby wracał ale nawet się nie obejrzał. Gdy zeskoczył z pnia, od razu pobiegł przed siebie.
-I co teraz? - spytała Elleine.
-Teraz...? Nie mamy wyjścia. Musimy za nim iść. - powiedziała Dalila.
-Coś czuję że to się nie skończy dobrze. - mruknął pod nosem Pumba.
-Mi to mówisz? Mój brat zawsze musi być tam gdzie jest najniebezpieczniej. - odparł Nuru. - Jeśli coś mu się stanie, będzie to tylko i wyłącznie jego wina. - dodał ciszej.
-A twoja wspinaczka w wąwozie? - spytała Elleine.
-Weź nie przypominaj.
Udało im się dogonić brata dopiero przy największej z termitier.
-Czy ci odbiło?! - zaczął Nuru, gdy tylko dobiegł do brata. - Zabawa tutaj jeszcze nigdy nie skończyła się dobrze.
-To teraz tak się skończy. - odparł Rune nawet nie próbując okazać skruchy pod władczym spojrzeniem brata. - A poza tym przestań wreszcie zachowywać się jak dorosły.
-Nie mogę, dopóki będziesz tak nieodpowiedzialny i lekkomyślny. Przychodząc tutaj naraziłeś nas wszystkich.
-Było nie iść za mną.
-Nie, no...trzymajcie mnie zanim mu coś zrobię.
-Eeee...Nuru? - zaczęła Elleine.
-Co? - spytał lewek nie odwracając się.
-Zdaje się że mamy kłopoty. - odparła Colie.
Wszyscy wpatrywali się w jakiś punkt przed sobą. Nuru odwrócił się. Jakieś dziesięć metrów od nich stał obcy lew. Miał brązowo-fioletową grzywę, ciemnopomarańczowe futro i czerwone oczy. Uśmiechał się. Nie wyglądał też na groźnego.
-Cześć dzieciaki, co tu robicie? - spytał.
-My... - zaczęła Dalila.
-Zabłądziliśmy. Już sobie idziemy. - dokończył szybko Nuru.
-Powiedz lepiej kim jesteś i co tu robisz. - zażądała Colie.
-Aktualnie jestem w podróży. Zatrzymałem się tu tylko na dłuższy postój. Za kilka dni wyruszam dalej. - wyjaśnił nieznajomy.
Lwiątka milczały. Timon i Pumba podobnie.
-Kim jesteście, mieszkacie tu? - spytał lew po dłuższej chwili. - Bo wiecie, chciałbym uniknąć walki i muszę wiedzieć czy tu w pobliżu nie ma jakiegoś stada.
-Jest nasze. Po drugiej stronie rzeki. - powiedziała Elleine.
-Przedstawicie się czy będziemy tak rozmawiać nie znając swoich imion? - pytał dalej obcy.
-Ja jestem Elleine, księżniczka Lwiej Ziemi. - przedstawiła się Elleine.
Pozostałe lwiątka oraz Timon i Pumba posłali jej karcące spojrzenia. Lwiczka dopiero teraz zrozumiała swój błąd.
-Nie powinnaś tego mówić. Przecież go nie znamy. - szepnęła jej na ucho siostra, na tyle cicho by obcy jej nie usłyszał.
Nikt nie zauważył złowrogiego błysku w oczach samca.
-No dobrze, nie zatrzymuję was. Wracajcie do domu zanim rodzice zaczną was szukać.
Lew podniósł się z zamiarem odejścia, podobnie jak siódemka przyjaciół. Ale Dalila go zatrzymała:
-Czekaj! A ty jak się nazywasz?
-Wolę nie mówić. Są powody dla których chcę pozostać nierozpoznany. - odparł lew odwracając głowę w ich kierunku. - Ale mam do was prośbę: nikomu o mnie nie wspominajcie.
Lwiątka popatrzyły na niego nieufnie ale nic nie powiedziały. Gdy odeszły dalej, odprowadził je wzrokiem. Na jego pysku pojawił się złośliwy uśmiech.
***************************************************
Rozdział wyszedł moim zdaniem trochę krótki ale jest ważny dla dalszej fabuły. Mam nadzieję że się podobało.
sobota, 16 kwietnia 2016
piątek, 8 kwietnia 2016
10. Zdolności księżniczek
Tego dnia księżniczki postanowiły pogadać z Rafikim. Zdarzyło im się jeszcze parę razy zgadnąć przyszłość czy wejść w czyjeś myśli. Nie wiedziały co się z nimi dzieje ale bały się zwierzyć rodzicom. Chciały jednak poznać powód ich dziwnych przygód. A tego mogły się dowiedzieć tylko tu. W baobabie Rafikiego. Na szczęście mandryl był akurat w domu.
-Witam młode księżniczki. - przywitał się Rafiki gdy zobaczył lwiątka wchodzące na drzewo. - Co was do mnie sprowadza?
-No właśnie... - zaczęła Dalila. - ...możesz nam wyjaśnić co się z nami dzieje? Ja słyszę czyjeś myśli w głowie a ona wie co się stanie za chwilę.
-Ale nie zawsze wiem. - dodała Elleine.
Rafiki popatrzył z uśmiechem na księżniczki.
-To wasze zdolności. - odparł.
-Co takiego? - spytała Elleine.
-Tak. Wasi przyjaciele też to mają. Możecie się ich spytać.
-Ale co my umiemy? - dopytywała się Dalila.
-Ty, moja droga, umiesz czytać w myślach, odgadywać je.
-A ja?
-Ty natomiast widzisz najbliższą przyszłość.
-A co ma mama?
-Obecni dorośli nie posiadają takich zdolności. Tylko obecne lwiątka. Każde młode będzie miało coś podobnego.
-Młode? Czyli jak będziemy dorosłe to już nie będziemy mieć tych zdolności?
-Nie, źle mnie zrozumiałyście. Każdy kto się urodził w najbliższym czasie. Każde od tej pory urodzone lwiątko. Te zdolności zostają na całe życie. Dobrze wykorzystane pomogą wam w wielu życiowych problemach, ale źle wykorzystane...mogą doprowadzić do nieszczęścia. Musicie uważać.
***
Księżniczki wróciły do domu. Od razu pobiegły do przyjaciół. Znalazły ich na Lwiej Skale.
-Hej, wiecie co umiemy? - zawołała już z daleka Dalila.
-Co umiecie? - spytał Nuru.
-Ja czytam w myślach a Elleine widzi najbliższą przyszłość. To takie zdolności. Rafiki mówił że wy też to macie.
-Tak. - zgodziła się Colie. - Ja oddycham pod wodą, Rune rozmawia myślami na dużą odległość a Nuru gada z przyrodą.
-No świetnie. - skrzywił się Rune. - Skoro ty umiesz czytać w myślach...?
-To świetna zdolność. - odparła Colie.
-A tak w ogóle podejrzewałem to u was już wcześniej... - nie dokończył Rune bo w tej chwili przerwały mu podniesione głosy dorosłych lwów.
-Jesteście pewne?! - pytał Kovu.
-Tak, ja też go widziałam. - mówiła Vitani. - Opis Kiary i Vivien całkowicie zgadza się z lwem którego widziałam dziś rano.
Po dłuższej chwili ciszy Kovu znowu się odezwał:
-Porozmawiam z Rafikim.
Dalila podbiegła do ojca gdy tylko ten wyszedł z groty.
-Tato, - spytała - o kim rozmawialiście?
Król zatrzymał się i spojrzał na córkę. Nie był pewny czy może jej powiedzieć prawdę. Jego zdaniem była jeszcze za mała na takie rzeczy.
-O pewnym lwie który kilka razy pojawił się w okolicy. Uważajcie na niego. - powiedział w końcu i pobiegł w stronę mieszkania szamana.
***
-Witaj królu. Czy wybraliście już następczynię? - przywitał go Rafiki.
-Tak, według tradycji, będzie nią Dalila. Ale ja w innej sprawie.
-Słucham.
-Słyszałeś może o ostatnich wydarzeniach? Dwa obce lwy i lwica, dwa uprowadzone lwiątka...nie mam pojęcia co tu się dzieje.
-Słyszałem a nawet widziałem całe zajście. - odparła małpa, wprawiając lwa, który nie spodziewał się takiej odpowiedzi, w prawdziwe osłupienie. - Jednym z zabitych był Sharon.
Ostatnie zdanie wywołało jeszcze większy szok.
-A pozostali? Wiesz kim są? - spytał Kovu, uświadamiając sobie nagle że będzie musiał poinformować przyjaciółkę o śmierci lwa.
-Podejrzewam że lwica była żoną Sharona a lwiątka ich dziećmi. Natomiast tego trzeciego nigdy wcześniej nie widziałem.
W tym momencie powiał lekki wiatr niosący ze sobą jakiś nieznany ale słodki zapach. Kovu zamknął oczy a gdy po chwili je otworzył przed nim i Rafikim stali...Sharon i jakaś ciemnobrązowa lwica.
-Sharon!? - wykrzyknął Kovu. Większego szoku już chyba nie mógł doznać. - Jesteście...
-Duchami. - dokończyła lwica. -Przyszliśmy was ostrzec. Lew który nas zabił mieszka teraz na terenach które nazywacie Złą Ziemią. Nie możemy zdradzić nic więcej co dotyczy tego lwa. Nawet jego imienia. Nas zabił, nawet nie wiemy dlaczego, a... - lwicy załamał się głos.
-A Tau i Jiję porwał i ukrył nie wiadomo gdzie. - dokończył Sharon. - Mam do ciebie prośbę, królu. Jeśli moje dzieci się znajdą, przyjmij je do stada. Są w wieku twoich córek. Talenty odkryły jeszcze przed naszą śmiercią. Nic o was nie wiedzą, dlatego, żebyś ich poznał, Jija ma taki sam kolor sierści jak jej matka i lazurowe oczy. Ma tak zwany "sokoli wzrok". Natomiast Tau ma złote futro i oczy takie same jak jego siostra. Zdążyliśmy się już przekonać że jest odporny na działanie ognia. Nie poparzy się choćby stał w środku płomieni.
-Przyjmę ich. - obiecał Kovu.
Duchy zaczęły powoli niknąć.
***
-To nie możliwe! Sharon?! - płakała Vivien wtulając się w grzywę męża. Oboje siedzieli w grocie pod Lwią Skałą. Vivien, gdy tylko zobaczyła wracającego Kovu, domyśliła się najgorszego, co i tak już od dawna przeczuwała, ale gdy przyjaciel powiedział jej że Sharon nie żyje i tak był to dla niej mocny cios. Prawie nie znała tego lwa ale dopiero teraz uświadomiła sobie jak bardzo go lubiła. Jak był jej bliski mimo dzielącego ich dystansu.
-Witam młode księżniczki. - przywitał się Rafiki gdy zobaczył lwiątka wchodzące na drzewo. - Co was do mnie sprowadza?
-No właśnie... - zaczęła Dalila. - ...możesz nam wyjaśnić co się z nami dzieje? Ja słyszę czyjeś myśli w głowie a ona wie co się stanie za chwilę.
-Ale nie zawsze wiem. - dodała Elleine.
Rafiki popatrzył z uśmiechem na księżniczki.
-To wasze zdolności. - odparł.
-Co takiego? - spytała Elleine.
-Tak. Wasi przyjaciele też to mają. Możecie się ich spytać.
-Ale co my umiemy? - dopytywała się Dalila.
-Ty, moja droga, umiesz czytać w myślach, odgadywać je.
-A ja?
-Ty natomiast widzisz najbliższą przyszłość.
-A co ma mama?
-Obecni dorośli nie posiadają takich zdolności. Tylko obecne lwiątka. Każde młode będzie miało coś podobnego.
-Młode? Czyli jak będziemy dorosłe to już nie będziemy mieć tych zdolności?
-Nie, źle mnie zrozumiałyście. Każdy kto się urodził w najbliższym czasie. Każde od tej pory urodzone lwiątko. Te zdolności zostają na całe życie. Dobrze wykorzystane pomogą wam w wielu życiowych problemach, ale źle wykorzystane...mogą doprowadzić do nieszczęścia. Musicie uważać.
***
Księżniczki wróciły do domu. Od razu pobiegły do przyjaciół. Znalazły ich na Lwiej Skale.
-Hej, wiecie co umiemy? - zawołała już z daleka Dalila.
-Co umiecie? - spytał Nuru.
-Ja czytam w myślach a Elleine widzi najbliższą przyszłość. To takie zdolności. Rafiki mówił że wy też to macie.
-Tak. - zgodziła się Colie. - Ja oddycham pod wodą, Rune rozmawia myślami na dużą odległość a Nuru gada z przyrodą.
-No świetnie. - skrzywił się Rune. - Skoro ty umiesz czytać w myślach...?
-To świetna zdolność. - odparła Colie.
-A tak w ogóle podejrzewałem to u was już wcześniej... - nie dokończył Rune bo w tej chwili przerwały mu podniesione głosy dorosłych lwów.
-Jesteście pewne?! - pytał Kovu.
-Tak, ja też go widziałam. - mówiła Vitani. - Opis Kiary i Vivien całkowicie zgadza się z lwem którego widziałam dziś rano.
Po dłuższej chwili ciszy Kovu znowu się odezwał:
-Porozmawiam z Rafikim.
Dalila podbiegła do ojca gdy tylko ten wyszedł z groty.
-Tato, - spytała - o kim rozmawialiście?
Król zatrzymał się i spojrzał na córkę. Nie był pewny czy może jej powiedzieć prawdę. Jego zdaniem była jeszcze za mała na takie rzeczy.
-O pewnym lwie który kilka razy pojawił się w okolicy. Uważajcie na niego. - powiedział w końcu i pobiegł w stronę mieszkania szamana.
***
-Witaj królu. Czy wybraliście już następczynię? - przywitał go Rafiki.
-Tak, według tradycji, będzie nią Dalila. Ale ja w innej sprawie.
-Słucham.
-Słyszałeś może o ostatnich wydarzeniach? Dwa obce lwy i lwica, dwa uprowadzone lwiątka...nie mam pojęcia co tu się dzieje.
-Słyszałem a nawet widziałem całe zajście. - odparła małpa, wprawiając lwa, który nie spodziewał się takiej odpowiedzi, w prawdziwe osłupienie. - Jednym z zabitych był Sharon.
Ostatnie zdanie wywołało jeszcze większy szok.
-A pozostali? Wiesz kim są? - spytał Kovu, uświadamiając sobie nagle że będzie musiał poinformować przyjaciółkę o śmierci lwa.
-Podejrzewam że lwica była żoną Sharona a lwiątka ich dziećmi. Natomiast tego trzeciego nigdy wcześniej nie widziałem.
W tym momencie powiał lekki wiatr niosący ze sobą jakiś nieznany ale słodki zapach. Kovu zamknął oczy a gdy po chwili je otworzył przed nim i Rafikim stali...Sharon i jakaś ciemnobrązowa lwica.
-Sharon!? - wykrzyknął Kovu. Większego szoku już chyba nie mógł doznać. - Jesteście...
-Duchami. - dokończyła lwica. -Przyszliśmy was ostrzec. Lew który nas zabił mieszka teraz na terenach które nazywacie Złą Ziemią. Nie możemy zdradzić nic więcej co dotyczy tego lwa. Nawet jego imienia. Nas zabił, nawet nie wiemy dlaczego, a... - lwicy załamał się głos.
-A Tau i Jiję porwał i ukrył nie wiadomo gdzie. - dokończył Sharon. - Mam do ciebie prośbę, królu. Jeśli moje dzieci się znajdą, przyjmij je do stada. Są w wieku twoich córek. Talenty odkryły jeszcze przed naszą śmiercią. Nic o was nie wiedzą, dlatego, żebyś ich poznał, Jija ma taki sam kolor sierści jak jej matka i lazurowe oczy. Ma tak zwany "sokoli wzrok". Natomiast Tau ma złote futro i oczy takie same jak jego siostra. Zdążyliśmy się już przekonać że jest odporny na działanie ognia. Nie poparzy się choćby stał w środku płomieni.
-Przyjmę ich. - obiecał Kovu.
Duchy zaczęły powoli niknąć.
***
-To nie możliwe! Sharon?! - płakała Vivien wtulając się w grzywę męża. Oboje siedzieli w grocie pod Lwią Skałą. Vivien, gdy tylko zobaczyła wracającego Kovu, domyśliła się najgorszego, co i tak już od dawna przeczuwała, ale gdy przyjaciel powiedział jej że Sharon nie żyje i tak był to dla niej mocny cios. Prawie nie znała tego lwa ale dopiero teraz uświadomiła sobie jak bardzo go lubiła. Jak był jej bliski mimo dzielącego ich dystansu.
9. Wizyta na Złej Ziemi
Przez tereny Lwiej Ziemi szedł Sharon. Wiedział gdzie jest ale nie zdradzał rodzinie gdzie. Jego żona idąca obok przekonywała dwójkę ich dzieci że lepiej się teraz nie zatrzymywać. Wszyscy byli już porządnie zmęczeni ale nie mogli odpocząć. Ścigał ich nieznany im ale bardzo niebezpieczny lew. Do tego Sharon nie byłby bezpieczny na tych terenach gdyby ktoś go tu przyłapał. Nic nie wiedzieli o ich prześladowcy. Nie wiedzieli również czego mogą się po nim spodziewać. Sharon mimo woli miał przed oczami swoją przeszłość. Po odejściu z Lwiej Ziemi wrócił do rodziny, której istnienia nie zdradził nawet Vivien. Jego dzieci urodziły się podczas jego ostatniej bytności na Lwiej Ziemi. Cała rodzina ukrywała się jak mogła ale pewnego dnia gdy on był na polowaniu, jego partnerka która została wtedy z dziećmi, została zaatakowana i ledwo uszła z życiem. Zaatakował ją ten sam lew który teraz ich ścigał. Rany lwicy nie zagoiły się jeszcze i ledwo mogła iść, ale zachęcała swe dzieci do dalszej drogi. Mimo że cierpiała, nie traciła dobrego nastroju. Sharon widział jednak że w razie czego ani on ani ona nie będą mogli biec. A wróg był coraz bliżej.
Nagle lwica potknęła się i upadła.
-Wszystko w porządku? Możesz wstać? - spytał Sharon.
-Tak. Jeszcze mogę. - odparła lwica z trudem podnosząc się z ziemi.
-Mamo, on chyba nas dogania. - odezwało się jedno z lwiątek, wypatrując czegoś w oddali. Czegoś co z każdą sekundą było coraz bliżej. Lew pokonał dzielącą go odległość w kilku susach i zaatakował oba dorosłe lwy. Oba młode natychmiast pobiegły do kryjówki ale ich rodzice nie mieli szans. Byli zbyt osłabieni...
***
Nuru właśnie wrócił od Rafikiego. Lwiątka, gdy go tylko zobaczyły przy Lwiej Skale, od razu wciągnęły do zabawy. Cała piątka pobiegła nad wodopój i zaczęła się zabawa. Rune cały czas obserwował Elleine. Przy pierwszej sposobności, gdy księżniczka oddaliła się od innych podszedł do niej.
-Hej, Elleine. - zaczął.
-Hej. - odpowiedziała lwiczka. - Nie bawisz się z innymi? Ja tylko weszłam na chwilę za ten kamień. Muszę trochę odpocząć.
-Skoro tak, to proponuję ci mały spacer. Co ty na to?
-Zgoda. A inni?
-Niech się bawią. Tylko ciebie chciałem zabrać.
-Mnie? Przecież mnie nie lubisz.
-Ale to nie znaczy że nie mogę zaproponować ci spaceru. To co, idziemy?
-Idziemy. - lwiczka zrobiła krok w stronę przyjaciela. - A dokąd?
-To niespodzianka. Lubisz niespodzianki?
-Eee, zależy.
Szli dalej w milczeniu. Po dłuższym czasie ich oczom ukazała się ziemia inna niż ta na której byli. Była sucha i zniszczona. Panował na niej półmrok.
-Jesteśmy. - oznajmił Rune gdy przeszli przez rzekę.
-A czy to nie jest przypadkiem Zła Ziemia?
-Eeee, możliwe. Ale nie bój się. Ze mną nic ci nie grozi.
-Wolałabym wrócić.
-Już?
-Tak.
-Ok, tylko w którą to było stronę... - Rune zaczął się rozglądać.
-Jesteśmy pewnie w samym centrum. Po co szliśmy tak daleko? - Elleine miała łzy w oczach. Bała się.
-Wiesz co? Poczekaj na mnie pod tamtym krzewem a ja poszukam drogi i wrócę po ciebie. - odparł lewek i szybko zniknął z pola widzenia księżniczki.
***
Rune specjalnie zwlekał z pójściem w stronę granicy z Lwią Ziemią. Jego celem było żeby księżniczka była jak najdłużej sama na tych terenach. Postanowił wrócić dopiero po kilku godzinach. Teraz biegł zerkając za siebie i złośliwie się uśmiechając. Był szczęśliwy że jego plan się udał. Nie uważał na to co ma przed sobą więc doznał lekkiego szoku gdy nagle coś na niego skoczyło i przygniotło do ziemi. To był jego brat.
-Nic nie kombinuj. - warknął. - Dalila wszystko nam powiedziała.
Rune dopiero teraz zauważył dwie lwiczki stojące obok. Dalila miała łzy w oczach.
-Co tu robicie? Nuru, możesz mnie puścić?- spytał Rune.
Gdy lewek podniósł się z ziemi, zbliżyła się do niego Dalila.
-Natychmiast wracaj po moją siostrę! To rozkaz księżniczki! - warknęła, a po chwili dodała spokojniejszym głosem: Prosiłam cię żebyś nie realizował tego planu. I nie wiem czy nie powinnam się teraz na ciebie obrazić.
-Doigrałeś się. - dodała Colie. - Co powiedzą na to nasi rodzice? I władcy?
-Takich rzeczy się nie robi, Rune. - powiedział Nuru. - Nawet jeśli kogoś nie lubisz.
-To miał być tylko żart. - Rune próbował się usprawiedliwić.
-Tylko żart? Tu jest niebezpiecznie. - odparła Colie.
-Przepraszam. - Rune spuścił wzrok.
-Nie nas masz przepraszać tylko Elleine. - powiedziała Dalila.
-I zrobisz to natychmiast. Zanim coś jej się stanie. - dodał Nuru.
***
Zastali księżniczkę dokładnie tam gdzie zostawił ją Rune. Płakała. Dopiero teraz przypomniała sobie o przestrodze siostry i żałowała że wcześniej o tym zapomniała.
-Elleine! - zawołała z daleka Colie. - Rune chciałby ci coś powiedzieć.
-Tak więc...eee...przepraszam. To miał być żart.
-Żart? Widzę że mnie nie lubisz ale to nie było fajne. - odparła księżniczka przez łzy.
-No dobra, nie płacz już, wracajmy. - próbował ją uspokoić Rune pod wpływem karcących spojrzeń reszty.
***
Szli przez Lwią Ziemię. Colie i Dalila na przodzie, parę kroków za nimi Nuru próbujący uspokoić wciąż szlochającą Elleine, a Rune z tyłu, zły że jego plan jednak nie wypalił w stu procentach. Szlaban będzie miał na pewno.
Nagle lwiczki idące na przodzie zatrzymały się gwałtownie.
-Co się stało? - spytał Nuru.
-Widzicie? Tam walczą jakieś lwy. Dwa samce i lwica a tam dalej w trawie są dwa lwiątka. - wyjaśniła Colie.
Cała piątka przyczaiła się w trawie i obserwowała walkę. Jednak ona szybko się skończyła. Nie wiadomo dlaczego, ale lwica i jeden z lwów nie mieli szans z napastnikiem. Oboje zginęli. Natomiast zwycięski lew podniósł oba lwiątka i uciekł z nimi. Kogo z tej trójki były lwiątka? Nie mieli pojęcia. Postanowili nikomu na razie nie mówić o tym co widzieli. Wszyscy, oprócz Colie która była innego zdania, chociaż nie mówiła tego na głos.
***
Tydzień później Colie postanowiła zdradzić to co widziała z przyjaciółmi. Pary królewskiej nie mogła jednak nigdzie znaleźć. Postanowiła więc zawiadomić matkę.
Zastała ją nad wodopojem. Podbiegła do niej i wpakowała się między przednie łapy Vivien.
-Mamo, czy tu w okolicy kręci się jakiś nasz wróg?
-Żaden o którym wiemy. A czemu pytasz?
-Tylko niemów że wiesz to ode mnie, dobrze? Jakiś czas temu ja, moi bracia, i księżniczki widzieliśmy walkę trzech obcych lwów, na terenie Lwiej Ziemi. Lwica i jeden z lwów zginęli a trzeci zabrał lwiątka ukryte niedaleko w trawie. Wiesz może kim oni mogli być?
-Pojęcia nie mam. A czemu mam nie mówić że wiem o tym od ciebie?
-Bo umówiliśmy się że nikomu o tym nie powiemy ale ja uważam że było by dobrze gdyby ktoś dorosły o tym wiedział.
-Aha. Ale królowi trzeba o tym donieść. Ten lew może być groźny skoro wygrał pojedynek jeden na dwa.
-Nie mogę go od rana znaleźć. I królowej też.
-Kovu jest na patrolu. A Kiara...? Poszukam jej. Idziesz ze mną, kochanie?
-Nie, poszukam braci.
-Ok. Baw się dobrze.
***
Vivien odeszła od wodopoju zostawiając tam córkę. Nie miała pojęcia kim może być ten lew ale lepiej dmuchać na zimne. Szła pogrążona we własnych myślach gdy nagle zauważyła zebrę biegnącą prosto na nią. W ostatniej chwili zdążyła uskoczyć w bok.
-Cześć, Vivien. - usłyszała.
-O, witaj, Wasza Wysokość.
-Jesteś przyjaciółką mojego męża. - uśmiechnęła się Kiara. - Mów mi po imieniu.
-Dobrze. Widzę że polowanie nie jest twoją mocną stroną. Mogłabym cię podszkolić.
-Chętnie. Przydałoby mi się parę lekcji.
-A, jeszcze jedno. Ostatnio lwiątka widziały walkę trzech obcych lwów. Tutaj, na Lwiej Ziemi. Dwa lwy i lwica. I jeden z tych lwów i ta lwica zginęli a drugi z samców zabrał ukryte wcześniej w trawie dwa lwiątka i poszedł nie wiadomo gdzie. Kojarzysz może kim oni byli? I ten lew? Wygrał pojedynek z dwoma przeciwnikami.
-Hmm...nie mam pojęcia co to za jedni. Ale lepiej uważać na tego lwa. A te lwiątka...dzieci mówiły w jakim były wieku?
-Nie.
-Więc tak. Jeżeli są bardzo małe, prawdopodobnie zginą. O ile ta lwica była ich matką. Jeżeli ten zabity lew był ich ojcem, młode także mają kłopoty. Ale jeśli ich ojciec przeżył, są bezpieczne. Ich szanse na przeżycie rosną, jeśli są trochę starsze. Tak powiedzmy, w wieku moich córek. A ty podejrzewasz kim oni mogą być?
-Nie mam pojęcia. Lwiątka ich nie rozpoznały.
-Mam do ciebie prośbę, Vivien. Spytaj się czy mogłyby opisać wygląd tych lwów.
***
Vivien zastała córkę tam gdzie widziała ją ostatnio, czyli przy wodopoju. Lwiczka leżała sama na kamieniu.
-Nie znalazłaś braci? - spytała córkę.
-Nie, Rune skończył się już szlaban ale on nadal siedzi obrażony na cały świat na Lwiej Skale, a reszta gdzieś zniknęła.
Vivien położyła się obok córki.
-Korzystając z tego że jesteśmy same...czy mogłabyś opisać wygląd tych lwów?
-Chyba tak... - Colie zamyśliła się - lwiątkom nie zdążyłam się przyjrzeć ale tamci...lwica była ciemnobrązowa, ten lew który zginął miał ciemnożółte futro i ciemnobrązową grzywę która całkowicie zasłaniała lewe oko. A, i na uszach miał chyba dłuższą sierść w takim samym kolorze co grzywa, a ten co zabrał lwiątka miał ciemnopomarańczowe futro, śnieżnobiały brzuch, pysk i wnętrze uszu, grzywę ciemnobordową przechodzącą w ciemny fiolet i na lewej stronie pyska i na przednich łapach, ciemniejsze plamki w tym kolorze co grzywa.
Vivien dosłownie zamurowało. Przeszło jej przez myśl że zaraz zemdleje. Ten opis...mogłaby przysiąc że opisany przez córkę jeden z lwów, do złudzenia przypomina jej dawnego przyjaciela. Sharona. Ale nie, nie mogła myśleć, nie chciała dopuścić do siebie informacji że może on...zginął. Nie, nie chciała w to wierzyć a jednak ta myśl nie dawała jej spokoju.
Nagle lwica potknęła się i upadła.
-Wszystko w porządku? Możesz wstać? - spytał Sharon.
-Tak. Jeszcze mogę. - odparła lwica z trudem podnosząc się z ziemi.
-Mamo, on chyba nas dogania. - odezwało się jedno z lwiątek, wypatrując czegoś w oddali. Czegoś co z każdą sekundą było coraz bliżej. Lew pokonał dzielącą go odległość w kilku susach i zaatakował oba dorosłe lwy. Oba młode natychmiast pobiegły do kryjówki ale ich rodzice nie mieli szans. Byli zbyt osłabieni...
***
Nuru właśnie wrócił od Rafikiego. Lwiątka, gdy go tylko zobaczyły przy Lwiej Skale, od razu wciągnęły do zabawy. Cała piątka pobiegła nad wodopój i zaczęła się zabawa. Rune cały czas obserwował Elleine. Przy pierwszej sposobności, gdy księżniczka oddaliła się od innych podszedł do niej.
-Hej, Elleine. - zaczął.
-Hej. - odpowiedziała lwiczka. - Nie bawisz się z innymi? Ja tylko weszłam na chwilę za ten kamień. Muszę trochę odpocząć.
-Skoro tak, to proponuję ci mały spacer. Co ty na to?
-Zgoda. A inni?
-Niech się bawią. Tylko ciebie chciałem zabrać.
-Mnie? Przecież mnie nie lubisz.
-Ale to nie znaczy że nie mogę zaproponować ci spaceru. To co, idziemy?
-Idziemy. - lwiczka zrobiła krok w stronę przyjaciela. - A dokąd?
-To niespodzianka. Lubisz niespodzianki?
-Eee, zależy.
Szli dalej w milczeniu. Po dłuższym czasie ich oczom ukazała się ziemia inna niż ta na której byli. Była sucha i zniszczona. Panował na niej półmrok.
-Jesteśmy. - oznajmił Rune gdy przeszli przez rzekę.
-A czy to nie jest przypadkiem Zła Ziemia?
-Eeee, możliwe. Ale nie bój się. Ze mną nic ci nie grozi.
-Wolałabym wrócić.
-Już?
-Tak.
-Ok, tylko w którą to było stronę... - Rune zaczął się rozglądać.
-Jesteśmy pewnie w samym centrum. Po co szliśmy tak daleko? - Elleine miała łzy w oczach. Bała się.
-Wiesz co? Poczekaj na mnie pod tamtym krzewem a ja poszukam drogi i wrócę po ciebie. - odparł lewek i szybko zniknął z pola widzenia księżniczki.
***
Rune specjalnie zwlekał z pójściem w stronę granicy z Lwią Ziemią. Jego celem było żeby księżniczka była jak najdłużej sama na tych terenach. Postanowił wrócić dopiero po kilku godzinach. Teraz biegł zerkając za siebie i złośliwie się uśmiechając. Był szczęśliwy że jego plan się udał. Nie uważał na to co ma przed sobą więc doznał lekkiego szoku gdy nagle coś na niego skoczyło i przygniotło do ziemi. To był jego brat.
-Nic nie kombinuj. - warknął. - Dalila wszystko nam powiedziała.
Rune dopiero teraz zauważył dwie lwiczki stojące obok. Dalila miała łzy w oczach.
-Co tu robicie? Nuru, możesz mnie puścić?- spytał Rune.
Gdy lewek podniósł się z ziemi, zbliżyła się do niego Dalila.
-Natychmiast wracaj po moją siostrę! To rozkaz księżniczki! - warknęła, a po chwili dodała spokojniejszym głosem: Prosiłam cię żebyś nie realizował tego planu. I nie wiem czy nie powinnam się teraz na ciebie obrazić.
-Doigrałeś się. - dodała Colie. - Co powiedzą na to nasi rodzice? I władcy?
-Takich rzeczy się nie robi, Rune. - powiedział Nuru. - Nawet jeśli kogoś nie lubisz.
-To miał być tylko żart. - Rune próbował się usprawiedliwić.
-Tylko żart? Tu jest niebezpiecznie. - odparła Colie.
-Przepraszam. - Rune spuścił wzrok.
-Nie nas masz przepraszać tylko Elleine. - powiedziała Dalila.
-I zrobisz to natychmiast. Zanim coś jej się stanie. - dodał Nuru.
***
Zastali księżniczkę dokładnie tam gdzie zostawił ją Rune. Płakała. Dopiero teraz przypomniała sobie o przestrodze siostry i żałowała że wcześniej o tym zapomniała.
-Elleine! - zawołała z daleka Colie. - Rune chciałby ci coś powiedzieć.
-Tak więc...eee...przepraszam. To miał być żart.
-Żart? Widzę że mnie nie lubisz ale to nie było fajne. - odparła księżniczka przez łzy.
-No dobra, nie płacz już, wracajmy. - próbował ją uspokoić Rune pod wpływem karcących spojrzeń reszty.
***
Szli przez Lwią Ziemię. Colie i Dalila na przodzie, parę kroków za nimi Nuru próbujący uspokoić wciąż szlochającą Elleine, a Rune z tyłu, zły że jego plan jednak nie wypalił w stu procentach. Szlaban będzie miał na pewno.
Nagle lwiczki idące na przodzie zatrzymały się gwałtownie.
-Co się stało? - spytał Nuru.
-Widzicie? Tam walczą jakieś lwy. Dwa samce i lwica a tam dalej w trawie są dwa lwiątka. - wyjaśniła Colie.
Cała piątka przyczaiła się w trawie i obserwowała walkę. Jednak ona szybko się skończyła. Nie wiadomo dlaczego, ale lwica i jeden z lwów nie mieli szans z napastnikiem. Oboje zginęli. Natomiast zwycięski lew podniósł oba lwiątka i uciekł z nimi. Kogo z tej trójki były lwiątka? Nie mieli pojęcia. Postanowili nikomu na razie nie mówić o tym co widzieli. Wszyscy, oprócz Colie która była innego zdania, chociaż nie mówiła tego na głos.
***
Tydzień później Colie postanowiła zdradzić to co widziała z przyjaciółmi. Pary królewskiej nie mogła jednak nigdzie znaleźć. Postanowiła więc zawiadomić matkę.
Zastała ją nad wodopojem. Podbiegła do niej i wpakowała się między przednie łapy Vivien.
-Mamo, czy tu w okolicy kręci się jakiś nasz wróg?
-Żaden o którym wiemy. A czemu pytasz?
-Tylko niemów że wiesz to ode mnie, dobrze? Jakiś czas temu ja, moi bracia, i księżniczki widzieliśmy walkę trzech obcych lwów, na terenie Lwiej Ziemi. Lwica i jeden z lwów zginęli a trzeci zabrał lwiątka ukryte niedaleko w trawie. Wiesz może kim oni mogli być?
-Pojęcia nie mam. A czemu mam nie mówić że wiem o tym od ciebie?
-Bo umówiliśmy się że nikomu o tym nie powiemy ale ja uważam że było by dobrze gdyby ktoś dorosły o tym wiedział.
-Aha. Ale królowi trzeba o tym donieść. Ten lew może być groźny skoro wygrał pojedynek jeden na dwa.
-Nie mogę go od rana znaleźć. I królowej też.
-Kovu jest na patrolu. A Kiara...? Poszukam jej. Idziesz ze mną, kochanie?
-Nie, poszukam braci.
-Ok. Baw się dobrze.
***
Vivien odeszła od wodopoju zostawiając tam córkę. Nie miała pojęcia kim może być ten lew ale lepiej dmuchać na zimne. Szła pogrążona we własnych myślach gdy nagle zauważyła zebrę biegnącą prosto na nią. W ostatniej chwili zdążyła uskoczyć w bok.
-Cześć, Vivien. - usłyszała.
-O, witaj, Wasza Wysokość.
-Jesteś przyjaciółką mojego męża. - uśmiechnęła się Kiara. - Mów mi po imieniu.
-Dobrze. Widzę że polowanie nie jest twoją mocną stroną. Mogłabym cię podszkolić.
-Chętnie. Przydałoby mi się parę lekcji.
-A, jeszcze jedno. Ostatnio lwiątka widziały walkę trzech obcych lwów. Tutaj, na Lwiej Ziemi. Dwa lwy i lwica. I jeden z tych lwów i ta lwica zginęli a drugi z samców zabrał ukryte wcześniej w trawie dwa lwiątka i poszedł nie wiadomo gdzie. Kojarzysz może kim oni byli? I ten lew? Wygrał pojedynek z dwoma przeciwnikami.
-Hmm...nie mam pojęcia co to za jedni. Ale lepiej uważać na tego lwa. A te lwiątka...dzieci mówiły w jakim były wieku?
-Nie.
-Więc tak. Jeżeli są bardzo małe, prawdopodobnie zginą. O ile ta lwica była ich matką. Jeżeli ten zabity lew był ich ojcem, młode także mają kłopoty. Ale jeśli ich ojciec przeżył, są bezpieczne. Ich szanse na przeżycie rosną, jeśli są trochę starsze. Tak powiedzmy, w wieku moich córek. A ty podejrzewasz kim oni mogą być?
-Nie mam pojęcia. Lwiątka ich nie rozpoznały.
-Mam do ciebie prośbę, Vivien. Spytaj się czy mogłyby opisać wygląd tych lwów.
***
Vivien zastała córkę tam gdzie widziała ją ostatnio, czyli przy wodopoju. Lwiczka leżała sama na kamieniu.
-Nie znalazłaś braci? - spytała córkę.
-Nie, Rune skończył się już szlaban ale on nadal siedzi obrażony na cały świat na Lwiej Skale, a reszta gdzieś zniknęła.
Vivien położyła się obok córki.
-Korzystając z tego że jesteśmy same...czy mogłabyś opisać wygląd tych lwów?
-Chyba tak... - Colie zamyśliła się - lwiątkom nie zdążyłam się przyjrzeć ale tamci...lwica była ciemnobrązowa, ten lew który zginął miał ciemnożółte futro i ciemnobrązową grzywę która całkowicie zasłaniała lewe oko. A, i na uszach miał chyba dłuższą sierść w takim samym kolorze co grzywa, a ten co zabrał lwiątka miał ciemnopomarańczowe futro, śnieżnobiały brzuch, pysk i wnętrze uszu, grzywę ciemnobordową przechodzącą w ciemny fiolet i na lewej stronie pyska i na przednich łapach, ciemniejsze plamki w tym kolorze co grzywa.
Vivien dosłownie zamurowało. Przeszło jej przez myśl że zaraz zemdleje. Ten opis...mogłaby przysiąc że opisany przez córkę jeden z lwów, do złudzenia przypomina jej dawnego przyjaciela. Sharona. Ale nie, nie mogła myśleć, nie chciała dopuścić do siebie informacji że może on...zginął. Nie, nie chciała w to wierzyć a jednak ta myśl nie dawała jej spokoju.
niedziela, 3 kwietnia 2016
8. Spisek Rune
Minęło trochę czasu. Nuru nadal był u Rafikiego. Wszyscy byli czymś zajęci więc nikt nie zwracał uwagi na to co robi Rune. Tylko Dalila zauważyła że przyjaciel codziennie wczesnym rankiem gdzieś znika, potem cały dzień nigdzie nie można go znaleźć a on wraca późnym wieczorem po kryjomu.
Pewnego dnia Dalila obudziła się wyjątkowo wcześnie. A dokładniej obudziły ją promienie słońca wpadające do groty oraz jakiś hałas przy wejściu. Otworzyła oczy. Rune właśnie przeciskał się między śpiącymi, uważając by nikogo nie potrącić i nie obudzić. Tak! To jej szansa. Wreszcie odkryje jego tajemnicę. Księżniczka postanowiła śledzić lewka. Po cichu wstała i zaczęła się skradać za Rune. Szła za nim przez Lwią Ziemię, niewidoczna wśród traw parę metrów dalej. Po dłuższym czasie Rune zatrzymał się i położył na kamieniu. Dalila przyczaiła się z tyłu. Widziała z daleka Lwią Skałę. Nie odeszli daleko od domu a przecież przez ostatnie kilka dni bezskutecznie go szukała i wiele razy była tutaj. Widocznie przyjaciel codziennie chodził gdzie indziej. Do tego unikał jej i pozostałych lwiczek. Czekała, chociaż sama nie wiedziała na co. Nagle w jej głowie zaczęły pojawiać się jakieś dziwne obrazy. Jakby jej wyobraźnia ale o wiele bardziej realne. "Rune namawiający Elleine na pójście z nim. Potem oboje są na Złej Ziemi a Rune zostawia księżniczkę samą i wraca do domu." Dalila nie wiedziała co się dzieje ani skąd to się wzięło ale była pewna że to pomysł Rune. Nie wytrzymała. Podkradła się bliżej i skoczyła przed przyjaciela.
-Dlaczego chcesz zaciągnąć moją siostrę na Złą Ziemię?! - krzyknęła.
Rune zerwał się zaskoczony i przestraszony. Nie miał pojęcia że ktoś go śledził i nie spodziewał się tu nikogo. Gdy zobaczył że to tylko Dalila, spytał:
-Czego chcesz? Wystraszyłaś mnie. A poza tym...śledziłaś mnie, tak?
-Co ty planujesz?! Zostawić moją siostrę samą na Złej Ziemi?! A wcześniej podstępnie ją tam zaciągnąć?!
-Co? Skąd wiesz o czym...? Ja nikomu tego nie mówiłem...
-Po prostu...tak jakby...miałam w głowie twoje myśli. I przeczucie że coś kombinujesz.
Rune nie odpowiedział. Stał i patrzył na nią.
-Nie waż się wprowadzać tego planu w życie. - przestrzegła Dalila po chwili milczenia i poszła w kierunku Lwiej Skały.
Rune w pierwszej chwili uznał że to co mówi Dalila, jest niemożliwe. Niby skąd ona mogła wiedzieć o czym myślał? Ale nagle przypomniał sobie głos Timona w swojej głowie. Dalila miała podobnie...o ile mówiła prawdę. Czyżby to już te zdolności? Ale tak wcześnie? Rune podejrzewał że minie więcej czasu zanim księżniczki odkryją te dary. A Elleine kilka dni temu? Skąd ona wiedziała z taką dokładnością że Nuru natrafi na obluzowany kamień, spadnie i złamie łapę? To też ten dar? Ale z drugiej strony on, Nuru i obie księżniczki mieli podobnie. On rozmawia myślami na odległość, jego brat gada z przyrodą, Dalila odgadła jego myśli a Elleine zgadła co się za chwilę stanie. Bardzo podobne a jednak różne. Rune postanowił na razie nikomu o tym nie wspominać, tak jak się kiedyś umawiali. Zdradzi swoje przypuszczenia dopiero gdy będzie pewny że to to. A co do Elleine, nie lubił jej i chętnie zrobiłby jej ten kawał. Ale najpierw Dalila musi zapomnieć o tym czego się przed chwilą dowiedziała. Właśnie! Dalila! Kolejny problem. Ta lwiczka zna jego plan i jeśli ostrzeże siostrę może się nie udać. Dlatego Rune postanowił odwlec swój dowcip o kilka kolejnych dni. I tu miał przewagę. Elleine nie zna dnia ani godziny.
***
Tymczasem Dalila wróciła do domu. U podnóża Lwiej Skały zastała Colie i Elleine rozmawiające o czymś. Podeszła do nich.
-Cześć, mogę zabrać Elleine na spacer? Chciałabym z nią pogadać.
-Pewnie, - odparła Colie i weszła na Lwią Skałę.
Siostry ruszyły przed siebie.
-To o czym chcesz ze mną pogadać? - spytała Elleine po dłuższym czasie.
-Słuchaj, tylko się nie śmiej, dzisiaj śledziłam Rune...
-I co?
-Nie przerywaj...wiesz...dokładnie zgadłam o czym on myślał.
-To się zdarza.
-Nie, źle mnie zrozumiałaś. Ja miałam w głowie obraz jego myśli.
-Co takiego? Jakie były?
-Straszne. Nie wiem czy ci o nich mówić.
-Powiedz.
-No dobra. Rune ma zamiar zaciągnąć cię na Złą Ziemię i zostawić tam samą.
-Trochę to dziwne. - odparła Elleine, niezbyt przejmując się że Rune chce jej zrobić kawał. - Ja miałam podobnie. To było bardzo silne przeczucie że Nuru wtedy zleci. Ale skąd to się bierze, nie pytaj bo sama tego nie wiem.
-Za to ja nie wiem czy mówić rodzicom. I o spisku Rune i o tym co nas spotkało.
-Ja bym jeszcze poczekała. A na Rune po prostu będę uważać.
-Jak sądzisz.
Dalila popatrzyła ze smutkiem na siostrę. Prawie wcale się nie przejęła tym co przed chwilą usłyszała. Była taka beztroska i łatwowierna. Pewnie za godzinę nie będzie pamiętać że powinna uważać na Rune. Księżniczka wiedziała że musi pilnować tej dwójki. Lubiła Rune i nie mogła pojąć czemu on nie znosi jej siostry. Nie chciała nawet myśleć jak zareagują dorośli na wieść że przez Rune jej siostrze mogło się coś stać. Niby na Złej Ziemi i Cmentarzysku nikt nie mieszka, ale tylko teoretycznie. Z tymi terenami nigdy nic nie wiadomo i lepiej uważać. Już wiele razy słyszała że tam jest bardzo niebezpiecznie. Nawet mimo braku mieszkańców.
Pewnego dnia Dalila obudziła się wyjątkowo wcześnie. A dokładniej obudziły ją promienie słońca wpadające do groty oraz jakiś hałas przy wejściu. Otworzyła oczy. Rune właśnie przeciskał się między śpiącymi, uważając by nikogo nie potrącić i nie obudzić. Tak! To jej szansa. Wreszcie odkryje jego tajemnicę. Księżniczka postanowiła śledzić lewka. Po cichu wstała i zaczęła się skradać za Rune. Szła za nim przez Lwią Ziemię, niewidoczna wśród traw parę metrów dalej. Po dłuższym czasie Rune zatrzymał się i położył na kamieniu. Dalila przyczaiła się z tyłu. Widziała z daleka Lwią Skałę. Nie odeszli daleko od domu a przecież przez ostatnie kilka dni bezskutecznie go szukała i wiele razy była tutaj. Widocznie przyjaciel codziennie chodził gdzie indziej. Do tego unikał jej i pozostałych lwiczek. Czekała, chociaż sama nie wiedziała na co. Nagle w jej głowie zaczęły pojawiać się jakieś dziwne obrazy. Jakby jej wyobraźnia ale o wiele bardziej realne. "Rune namawiający Elleine na pójście z nim. Potem oboje są na Złej Ziemi a Rune zostawia księżniczkę samą i wraca do domu." Dalila nie wiedziała co się dzieje ani skąd to się wzięło ale była pewna że to pomysł Rune. Nie wytrzymała. Podkradła się bliżej i skoczyła przed przyjaciela.
-Dlaczego chcesz zaciągnąć moją siostrę na Złą Ziemię?! - krzyknęła.
Rune zerwał się zaskoczony i przestraszony. Nie miał pojęcia że ktoś go śledził i nie spodziewał się tu nikogo. Gdy zobaczył że to tylko Dalila, spytał:
-Czego chcesz? Wystraszyłaś mnie. A poza tym...śledziłaś mnie, tak?
-Co ty planujesz?! Zostawić moją siostrę samą na Złej Ziemi?! A wcześniej podstępnie ją tam zaciągnąć?!
-Co? Skąd wiesz o czym...? Ja nikomu tego nie mówiłem...
-Po prostu...tak jakby...miałam w głowie twoje myśli. I przeczucie że coś kombinujesz.
Rune nie odpowiedział. Stał i patrzył na nią.
-Nie waż się wprowadzać tego planu w życie. - przestrzegła Dalila po chwili milczenia i poszła w kierunku Lwiej Skały.
Rune w pierwszej chwili uznał że to co mówi Dalila, jest niemożliwe. Niby skąd ona mogła wiedzieć o czym myślał? Ale nagle przypomniał sobie głos Timona w swojej głowie. Dalila miała podobnie...o ile mówiła prawdę. Czyżby to już te zdolności? Ale tak wcześnie? Rune podejrzewał że minie więcej czasu zanim księżniczki odkryją te dary. A Elleine kilka dni temu? Skąd ona wiedziała z taką dokładnością że Nuru natrafi na obluzowany kamień, spadnie i złamie łapę? To też ten dar? Ale z drugiej strony on, Nuru i obie księżniczki mieli podobnie. On rozmawia myślami na odległość, jego brat gada z przyrodą, Dalila odgadła jego myśli a Elleine zgadła co się za chwilę stanie. Bardzo podobne a jednak różne. Rune postanowił na razie nikomu o tym nie wspominać, tak jak się kiedyś umawiali. Zdradzi swoje przypuszczenia dopiero gdy będzie pewny że to to. A co do Elleine, nie lubił jej i chętnie zrobiłby jej ten kawał. Ale najpierw Dalila musi zapomnieć o tym czego się przed chwilą dowiedziała. Właśnie! Dalila! Kolejny problem. Ta lwiczka zna jego plan i jeśli ostrzeże siostrę może się nie udać. Dlatego Rune postanowił odwlec swój dowcip o kilka kolejnych dni. I tu miał przewagę. Elleine nie zna dnia ani godziny.
***
Tymczasem Dalila wróciła do domu. U podnóża Lwiej Skały zastała Colie i Elleine rozmawiające o czymś. Podeszła do nich.
-Cześć, mogę zabrać Elleine na spacer? Chciałabym z nią pogadać.
-Pewnie, - odparła Colie i weszła na Lwią Skałę.
Siostry ruszyły przed siebie.
-To o czym chcesz ze mną pogadać? - spytała Elleine po dłuższym czasie.
-Słuchaj, tylko się nie śmiej, dzisiaj śledziłam Rune...
-I co?
-Nie przerywaj...wiesz...dokładnie zgadłam o czym on myślał.
-To się zdarza.
-Nie, źle mnie zrozumiałaś. Ja miałam w głowie obraz jego myśli.
-Co takiego? Jakie były?
-Straszne. Nie wiem czy ci o nich mówić.
-Powiedz.
-No dobra. Rune ma zamiar zaciągnąć cię na Złą Ziemię i zostawić tam samą.
-Trochę to dziwne. - odparła Elleine, niezbyt przejmując się że Rune chce jej zrobić kawał. - Ja miałam podobnie. To było bardzo silne przeczucie że Nuru wtedy zleci. Ale skąd to się bierze, nie pytaj bo sama tego nie wiem.
-Za to ja nie wiem czy mówić rodzicom. I o spisku Rune i o tym co nas spotkało.
-Ja bym jeszcze poczekała. A na Rune po prostu będę uważać.
-Jak sądzisz.
Dalila popatrzyła ze smutkiem na siostrę. Prawie wcale się nie przejęła tym co przed chwilą usłyszała. Była taka beztroska i łatwowierna. Pewnie za godzinę nie będzie pamiętać że powinna uważać na Rune. Księżniczka wiedziała że musi pilnować tej dwójki. Lubiła Rune i nie mogła pojąć czemu on nie znosi jej siostry. Nie chciała nawet myśleć jak zareagują dorośli na wieść że przez Rune jej siostrze mogło się coś stać. Niby na Złej Ziemi i Cmentarzysku nikt nie mieszka, ale tylko teoretycznie. Z tymi terenami nigdy nic nie wiadomo i lepiej uważać. Już wiele razy słyszała że tam jest bardzo niebezpiecznie. Nawet mimo braku mieszkańców.
Subskrybuj:
Posty (Atom)