Gdy otworzył oczy, nie znajdował się już wśród wysokiej trawy która niemal całkowicie ograniczała mu widoczność. Nie czuł także na grzbiecie palącego słońca. Zamiast tego był w jakiejś jaskini, w otoczeniu obcych mu lwów. Zaraz! Obce lwy?! Nagle, przestraszony, podniósł się gwałtownie.
-Spokojnie, nie bój się. Jesteś tu bezpieczny. - usłyszał obok miły głos. Spojrzał w jego kierunku. Obok niego leżała biała lwica.
-Jak się nazywasz? - spytała.
-N...Nero. - odparł niepewnie lewek. - Gdzie jestem? - odważył się spytać.
-Na Lwiej Ziemi. - padła odpowiedź, ale nie powiedziała tego biała lwica. Nero dopiero po chwili dostrzegł że podszedł do nich drugi lew.
-Skąd się wziąłeś na moich ziemiach? - spytał.
-Zgubiłem się. Moje stado wpadło w zasadzkę. Nie mam pojęcia czyją. Mama kazała mi uciekać i uważać żeby i mnie nie złapali, ale...
-W czyją zasadzkę? - w polu widzenia Nero pojawił się trzeci lew.
-Rune, przecież powiedział że nie wie. - zauważyła biała lwica. - Tau, mógłby u nas zostać puki nie dojdzie do siebie? - zwróciła się do złotego lwa.
-Nic mi nie jest. - powiedział szybko Nero.
-Wyglądasz jakbyś siedział w cierniach, albo w czymś podobnym. - uśmiechnął się lew, którego biała lwica nazwała Tau. - Zostań, nabierz sił, a potem zdecydujesz czy chcesz odejść.
-Nie mam dokąd. Mama kazała mi uciec, ale ja się ukryłem i trochę poczekałem. Chciałem zobaczyć czy ktoś przeżyje.
-I co?
Nero utkwił wzrok w ziemi.
-Wszyscy zginęli. - mruknął smutno.
-Nie bój się. - lwica liznęła go za uchem. - Opowiem ci trochę o naszym stadzie.
Lewek podniósł na nią wzrok. Był bliski płaczu.
-Ja jestem Colie. Jeśli chodzi o te dwa lwy, które widziałeś, Rune to mój brat, a Tau, przyjaciel i... król.
-Król?
-Tak. Nie ma tu żadnych lwiątek. Z dorosłych, ja, moi bracia Rune i Nuru, Dalila jest królową, a jej siostra Elleine i siostra króla, Jija, to najlepsze przyjaciółki. Jest jeszcze Orwar, przyjaciel ojca Tau. Eee... i kawałek stąd, za granicą Lwiej Ziemi, mieszka Zagus. Nie należy do stada i dobrze ci radzę, unikaj go.
-A czy królowa i... te najlepsze przyjaciółki... są tu teraz?
-Nie, obecnie są u Rafikiego, naszego szamana, uprzedzam, to mandryl, nie lew. A, i jeszcze na skraju dżungli mieszka Lyre. To gepardzica, nasza przyjaciółka. Często tu bywa.
-Są u szamana? Co im jest? - Nero zdążył się już ośmielić. Wyprzedzając Colie, dodał: - A... ile czasu byłem nieprzytomny?
-Ponad 2 tygodnie. Już się baliśmy że nigdy się nie obudzisz. - Colie spojrzała w stronę wyjścia z groty. - Hm, już późny wieczór. Spróbuj zasnąć, Nero. Musisz odzyskać siły. - podniosła się.
-Zaczekaj, nie powiedziałaś co z tymi trzema lwicami. - lewek spóścił wzrok, zawstydzony. Jak on się wyraża o królowej?
-Niedługo będziesz miał towarzystwo do zabawy. - szepnęła mu na ucho Colie i wyszła z groty.
-Jeśli nie znajdziesz partnera, mogłabyś się opiekować Nero, jeśli zostanie, i innymi młodymi, jeśli jeszcze jakieś przygarniemy. - usłyszał kolejny nowy głos.
-W sensie, mam być opiekunką? - odparła Colie.
-Czemu nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz