sobota, 10 grudnia 2016

33. Nowa rodzina

Gdy otworzył oczy, nie znajdował się już wśród wysokiej trawy która niemal całkowicie ograniczała mu widoczność. Nie czuł także na grzbiecie palącego słońca. Zamiast tego był w jakiejś jaskini, w otoczeniu obcych mu lwów. Zaraz! Obce lwy?! Nagle, przestraszony, podniósł się gwałtownie.
-Spokojnie, nie bój się. Jesteś tu bezpieczny. - usłyszał obok miły głos. Spojrzał w jego kierunku. Obok niego leżała biała lwica.
-Jak się nazywasz? - spytała.
-N...Nero. - odparł niepewnie lewek. - Gdzie jestem? - odważył się spytać.
-Na Lwiej Ziemi. - padła odpowiedź, ale nie powiedziała tego biała lwica. Nero dopiero po chwili dostrzegł że podszedł do nich drugi lew.
-Skąd się wziąłeś na moich ziemiach? - spytał.
-Zgubiłem się. Moje stado wpadło w zasadzkę. Nie mam pojęcia czyją. Mama kazała mi uciekać i uważać żeby i mnie nie złapali, ale...
-W czyją zasadzkę? - w polu widzenia Nero pojawił się trzeci lew.
-Rune, przecież powiedział że nie wie. - zauważyła biała lwica. - Tau, mógłby u nas zostać puki nie dojdzie do siebie? - zwróciła się do złotego lwa.
-Nic mi nie jest. - powiedział szybko Nero.
-Wyglądasz jakbyś siedział w cierniach, albo w czymś podobnym. - uśmiechnął się lew, którego biała lwica nazwała Tau. - Zostań, nabierz sił, a potem zdecydujesz czy chcesz odejść.
-Nie mam dokąd. Mama kazała mi uciec, ale ja się ukryłem i trochę poczekałem. Chciałem zobaczyć czy ktoś przeżyje.
-I co?
Nero utkwił wzrok w ziemi.
-Wszyscy zginęli. - mruknął smutno.
-Nie bój się. - lwica liznęła go za uchem. - Opowiem ci trochę o naszym stadzie.
Lewek podniósł na nią wzrok. Był bliski płaczu.
-Ja jestem Colie. Jeśli chodzi o te dwa lwy, które widziałeś, Rune to mój brat, a Tau, przyjaciel i... król.
-Król?
-Tak. Nie ma tu żadnych lwiątek. Z dorosłych, ja, moi bracia Rune i Nuru, Dalila jest królową, a jej siostra Elleine i siostra króla, Jija, to najlepsze przyjaciółki. Jest jeszcze Orwar, przyjaciel ojca Tau. Eee... i kawałek stąd, za granicą Lwiej Ziemi, mieszka Zagus. Nie należy do stada i dobrze ci radzę, unikaj go.
-A czy królowa i... te najlepsze przyjaciółki... są tu teraz?
-Nie, obecnie są u Rafikiego, naszego szamana, uprzedzam, to mandryl, nie lew. A, i jeszcze na skraju dżungli mieszka Lyre. To gepardzica, nasza przyjaciółka. Często tu bywa.
-Są u szamana? Co im jest? - Nero zdążył się już ośmielić. Wyprzedzając Colie, dodał: - A... ile czasu byłem nieprzytomny?
-Ponad 2 tygodnie. Już się baliśmy że nigdy się nie obudzisz. - Colie spojrzała w stronę wyjścia z groty. - Hm, już późny wieczór. Spróbuj zasnąć, Nero. Musisz odzyskać siły. - podniosła się.
-Zaczekaj, nie powiedziałaś co z tymi trzema lwicami. - lewek spóścił wzrok, zawstydzony. Jak on się wyraża o królowej?
-Niedługo będziesz miał towarzystwo do zabawy. - szepnęła mu na ucho Colie i wyszła z groty.
-Jeśli nie znajdziesz partnera, mogłabyś się opiekować Nero, jeśli zostanie, i innymi młodymi, jeśli jeszcze jakieś przygarniemy. - usłyszał kolejny nowy głos.
-W sensie, mam być opiekunką? - odparła Colie.
-Czemu nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz