Koronacja nowych władców to dla mieszkańców Lwiej Ziemi bardzo radosny dzień. A radość tą potęgował fakt, że nikt od wielu miesięcy nie widział nigdzie złowieszczej trującej rośliny. Nastawała nowa era. Zaczynały się rządy nowego pokolenia. Tym razem jednak sytuacja była nadzwyczajna...
Przyszli władcy niebyli jeszcze dorośli.
***
Tymczasem w baobabie Rafikiego...
-Wiem że nie jesteście jeszcze gotowi, - mówił Rafiki - ale nie mamy innego wyjścia. Musicie objąć tron nieco wcześniej niż poprzednie pokolenia. Jeśli Lwia Ziemia nie będzie miała władców, wkradnie się na nią chaos. Będzie jeszcze gorzej niż za panowania samozwańca Skazy.
-A w razie kłopotów? Kto nam pomoże? Zawsze przez pierwsze dni panowania nowych władców, poprzedni jeszcze żyli. Jak nie król, to królowa.
-Nie zawsze.
-Nie?
-Nie. Twój dziadek Simba, Dalilo, musiał sobie radzić sam. Jego ojciec, poprzedni król, zginął gdy Simba był o wiele młodszy od was.
-Ale jesteśmy za młodzi. Simba był dorosły gdy objął tron. - oponował Tau.
-Gdy minie trochę czasu, poczujecie się lepiej w nowej roli. To wasz obowiązek. Ty jesteś byłą księżniczką i za chwilę nową królową. A ty jesteś partnerem następczyni tronu i za chwilę nowym królem. Poradzicie sobie. Pamiętacie waszą wycieczkę? Tau, przeszedłeś przecież próbę.
-A co jeśli sobie nie poradzimy?
-No cóż, każdemu zdarzają się błędy i wpadki. Nawet władcy ich nie unikną. No dobrze, chodźmy już. Nie wypada żebyście spóźnili się na własną koronację.
***
Gdy Rafiki wprowadził przyszłą królewską parę na Lwią Skałę, wszyscy się już zebrali. Tau i Dalila stanęli na czubku na tronie a mandryl wypowiedział jakieś słowa w języku przodków, posypując im czoła jakimś proszkiem.
Potem nowi władcy zaryczeli, oznajmiając wszystkim zebranym swoją władzę. Po chwili, w odpowiedzi zaryczała reszta stada a zwierzęta zrobiły hałas nie mniejszy jak przy prezentacji lwiątek. A po chwili wszyscy umilkli i pokłonili się swoim nowym władcom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz