Nie minęło wiele czasu od koronacji, a nowi władcy już mieli masę obowiązków. W ciągu kilku dni Dalila i Tau pozbyli się "wyidealizowanego obrazu władcy" z dzieciństwa. Nowa rola okazała się być cięższą niż się spodziewali, ale w miarę sobie radzili.
Jak miło było odpocząć w promieniach zachodzącego słońca, po dniu pełnym biegania od jednych do drugich, rozwiązywania sporów i problemów, pomagania wszystkim potrzebującym mieszkańcom Lwiej Ziemi.
Stado odpoczywało przed wejściem do groty. Dalila siedziała nieco na uboczu i gadała z Elleine i Jiją. Tau natomiast nie miał ochoty na rozmowę. Był zadowolony że wreszcie ma trochę spokoju. Dopiero od tygodnia był królem a już tyle ma na głowie. Miał nadzieję że dzisiaj nic się już nie wydarzy.
Ale nie dane mu było jeszcze odpocząć. W pewnej chwili wszyscy znieruchomieli wpatrzeni w jakiś punkt u podnóża Lwiej Skały. Tau postanowił sprawdzić na co stado zareagowało tak gwałtownie. Podszedł do brzegu skały, a tam...
-Co on tu robi?! - usłyszał pytanie stojącej obok siostry.
-Po co tu wróciłeś? - spytał Tau.
Całe stado natychmiast rozpoznało przybysza i nie było zadowolone z jego wizyty.
-Po co?! - odparł tamten. - Już kiedyś mówiłem.
-Nie mówiłeś. Wspomniałeś tylko że się na nas zemścisz. - wtrąciła Dalila. - Można wiedzieć dlaczego?
-Jetem Zagus.
-Po co tu przyszedłeś? - spytał król.
-Co to za pytanie? Wróciłem do domu.
Lwioziemcy spojrzeli na niego jak na wariata.
-Eh, to wy nic nie wiecie?! Nie wiecie że tereny znane obecnie pod nazwami Lwia Ziemia, Zła Ziemia i Cmentarzysko Słoni, kiedyś stanowiły jedno terytorium?! Terytorium należące do stada w którym się urodziłem! To były czasy kiedy nic nie brakowało. Pewnego dnia jednak, nastała wielka susza i stado musiało opuścić te tereny. Było ogromne, nie przetrwałoby w tak trudnych warunkach. Ruszyli w daleką podróż, podczas której członkowie po kolei odłączali się lub ginęli. Maleńka grupka, która ocalała, po wielu latach wróciła na swe dawne tereny, ale okazało się że mieszka tu już inne stado, a niektóre tereny są wyłączone z granic i zaniedbane. Obce stado było zbyt silne i przybyli nie mieli z nimi żadnych szans. Odeszli więc niezauważeni przez nikogo. Zamieszkali daleko od Lwiej Ziemi i żyli dalej własnym życiem. Historia dawnej potęgi i przeszłości stada była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Gdy byłem trochę młodszy od was, napadli nas jacyś obcy, jakieś obce stado. Tylko ja przeżyłem. Postanowiłem odszukać tereny należące kiedyś do mojego stada. Poprzysiągłem zemstę tym, którzy odebrali dom moim przodkom.
-Odebrała wam go susza, jak sam mówiłeś. - przypomniała Jija.
-Nasze stado mieszka tu od niepamiętnych czasów. - Elleine poparła przyjaciółkę.
-Wasi przodkowie odebrali dom mojemu stadu.
-Gdy pierwszy władca objął tu rządy, te tereny były niczyje. - odparła królowa.
Tau musiał zaryczeć, by uciszyć wszystkich. Zanosiło się już na poważną kłótnię.
-Nie zrobiłeś nic, byś mógł tu zostać. - zwrócił się do Zagusa. - A wręcz przeciwnie. Ale nie należysz do tego stada i nie mam podstaw by cię stąd wywalić. Możesz więc zamieszkać w okolicy. Uważaj jednak żebyś nie narobił nam kłopotów. Jeden raz i masz zakaz wstępu na Lwią Ziemię.
-Czyli co, przyjmujesz mnie do stada?
-Nigdy tego nie zrobię. I pamiętaj, będziemy cię obserwować.
-A dlaczego właściwie nie przyjmiesz mnie?
-Bo zabiłeś moich rodziców.
-Oni nie pochodzili stąd.
-Ale ich syn jest tu teraz królem i to on ustala zasady. A ty masz wybór: możesz tu zostać na pewnych warunkach, albo odejść i więcej się tu nie pokazywać.
-A jakie to warunki?
-Już mówiłem, masz nie narobić nam kłopotów.
Zagus rzucił Lwioziemcom ostatnie spojrzenie, w którym czaiła się urażona duma i bez słowa odszedł w kierunku Złej Ziemi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz