piątek, 20 maja 2016

14. Tau i Jija

Młode lwy postanowiły pokazać Tau i Jiji Lwią Ziemię z innej perspektywy niż nowi członkowie stada widzieli ją dotychczas. Mieli też nadzieję że dowiedzą się czegoś o nich. Oczywiście rodzeństwo musiało opowiedzieć swoją historię by Kovu i Kiara mogli przyjąć ich do stada. Ale oni chcieli to usłyszeć od Taua i Jiji.
Szybko się okazało że obydwoje niechętnie mówią o swojej przeszłości. O ile Jija dość szybko zaprzyjaźniła się z innymi, a szczególnie z Elleine, o tyle Tau trzymał się z boku.
Cała siódemka siedziała nad rzeką oddzielającą Złą Ziemię od Lwiej. Był południowy upał więc przyszli tutaj. Nad wodopojem byli dorośli i Colie uparła się żeby przyjść nad rzekę. Nikt jakoś nie mógł znaleźć tematu do rozmowy więc biała lwiczka postanowiła zacząć:
-Wiecie co jest po drugiej stronie tej rzeki? - spytała.
-Sucha ziemia na której nic nie rośnie. - odparła Jija.
-No tak, ale...zgadnijcie kogo my tam kiedyś spotkaliśmy.
-Colie, - wtrącił się Rune - jego już tam pewnie od dawna nie ma. Fakt, wyglądał na podejrzanego...
-Ale był miły. - przerwała mu Dalila.
-...ale mówił że będzie tam tylko przez jakiś czas. - dokończył lewek.
-Kto to był? - zainteresował się Tau.
-Taki jeden lew. - wyjaśnił Nuru. - Spotkaliśmy go tam przypadkowo. Wydawał się miły. Powiedział że jest tu tylko przez jakiś czas i prosił żebyśmy nikomu o nim nie mówili.
-Dlaczego? - spytała Jija.
-Nie wiem.
Na tym rozmowa się urwała.
-Jak on wyglądał? - spytała Jija po dłuższej chwili.
-Kto?
-No, ten lew.
-Yyy...miał brązowo-fioletową grzywę, ciemnopomarańczowe futro i czerwone oczy. I jeszcze jakieś ciemniejsze plamy na przednich łapach.
Tau i Jija wymienili spojrzenia. W ich oczach na ułamek sekundy pojawiło się przerażenie które próbowali ukryć. Jednak Dalila to zauważyła.
-Znacie go? - spytała.
Nie odpowiedzieli.
-Nie chcemy do tego wracać. - powiedziała cicho Jija. - Minęło już sporo czasu ale rany wciąż są świeże. On jest bardzo niebezpieczny. Nie wiemy gdzie jest, odkąd mu uciekliśmy, ale jeżeli trafi w pobliże Lwiej Ziemi, całe stado może mieć poważne kłopoty.
-Jak się nazywa? - spytał Nuru.
-Nigdy nie mówił. Chyba nie chce żeby inni za szybko go znaleźli. I proszę, nie wracajcie do tego tematu. - odparła Jija i odeszła kawałek dalej.
Nuru rozejrzał się po pozostałych. O Tau i Jiji wiadomo było tylko tyle że ich rodzice zostali zabici przez jakiegoś tajemniczego lwa. Tylko dlaczego oni byli tacy wystraszeni gdy usłyszeli jak wyglądał lew którego on spotkał razem z rodzeństwem i księżniczkami na Złej Ziemi?
Tau podszedł do siostry. Chwilę rozmawiali tak cicho że reszta nic nie usłyszała. Potem Jija powiodła wzrokiem po pozostałych i powiedziała:
-Lew który zabił naszych rodziców, porwał nas i więził praktycznie przez całe dzieciństwo, wyglądał właśnie tak, jak ten którego spotkaliście na Złej Ziemi. Kolor grzywy, sierści i oczu całkowicie się zgadza. Nawet te plamy na przednich łapach.
-Sugerujesz że to ten sam? - spytała Dalila.
-Niewykluczone. - odparł Tau. - Chyba że ma brata bliźniaka.
-Dorośli o tym wiedzą? - spytała Jija.
-Nie.
-Tylko mama wie jak wyglądał ten lew. - wtrąciła Colie.
-Skąd? - zdziwił się Rune. - Tylko my tam wtedy byliśmy.
-Powiedziałam jej.
-Chyba nie tak się umawialiśmy?
-Po prostu uważałam że ktoś dorosły powinien o tym wiedzieć.
-Dobra, to nie jest teraz najważniejsze. - przerwał im Nuru. Po chwili zwrócił się do pozostałych - Zrobimy tak: my powiemy dorosłym o tym że dwa razy spotkaliśmy tego lwa. Raz, wtedy, gdy widzieliśmy tą walkę, a drugi raz na Złej Ziemi. Podamy jego wygląd. A wy opowiecie swoją historię. Może wyjaśni się parę rzeczy i w razie czego ten lew nas nie zaskoczy. Są jakieś pytania?
-Tak, możesz dokładniej powiedzieć kiedy widzieliście go pierwszy raz? - spytała Jija.
-Tak. Były dwa lwy i lwica. I ten właśnie podejrzany zabrał dwa lwiątka.
-Czyli wtedy gdy zabił mamę i tatę.
***
Gdy po ogłoszeniu przez króla zebrania, na Lwiej Skale zgromadziły się wszystkie lwy oraz zwierzęta mające szczególne uprawnienia Dalila powiedziała:
-Chcielibyśmy powiedzieć wam coś bardzo ważnego. Ja oraz moi przyjaciele parę razy spotkaliśmy podejrzanego lwa w pobliżu Lwiej Ziemi. Miał on brązowo-fioletową grzywę, ciemnopomarańczowe futro i czerwone oczy oraz ciemniejsze plamy na przednich łapach. Co więcej, taki sam lew zabił rodziców Jiji i Tau. Ostatnio widzieliśmy go na... - księżniczka zerknęła na rodziców - ...Złej Ziemi. Pierwszy raz widzieliśmy go gdy zabił...Jija, jak oni się nazywali?
-Sharon i Soraja.
-...Sharona i Soraję. Natomiast drugi raz właśnie na Złej Ziemi. Wydawał się miły i prosił żeby nikomu o nim nie wspominać bo on i tak zaraz stamtąd odejdzie. Tylko moim zdaniem za bardzo się wypytywał.
-I nie chciał powiedzieć jak ma na imię. - wtrącił Rune.
-Teraz wy. - szepnęła Elleine do Tau i Jiji.
-Urodziliśmy się na obrzeżach Lwiej Ziemi. - zaczął opowieść Tau. - Byliśmy szczęśliwą rodziną. Pewnego dnia właśnie wyżej opisany lew zaatakował i mocno poranił mamę. Taty nie było wtedy w domu. Gdy wrócił, rodzice postanowili się przenieść jak tylko mama wyzdrowieje. Ale podczas podróży ten sam lew znowu nas zaatakował. Ponownie poranił mamę i oddalił się. Nie na długo, jak się później okazało. Cały czas nas śledził. Do czasu gdy chyba mu się to znudziło bo w pewnym momencie zaczął nas ścigać. Gdy nas dogonił rodzice kazali nam się schować. Nie mieli z nim szans. Mama była zbyt osłabiona a ten lew był silniejszy od taty. Walka nie trwała długo. Gdy lew nas zobaczył, myśleliśmy że nas też zabije. Ale było o wiele gorzej. Zabrał nas i uwięził w środku dżungli, w jakiejś jamie. Często gdzieś znikał; czasem nie było go kilka godzin, czasem kilka dni. Wyjście było w takim miejscu że nie mogliśmy się do niego dostać. Za każdym razem gdy wychodził, wymyślaliśmy jak mu uciec. I w końcu nam się to udało. Błąkaliśmy się po świecie dość długo, aż wreszcie na pewnej ziemi spotkaliśmy lwicę, która przedstawiła się jako Vitani i zaprowadziła nas tutaj. Nie widzieliśmy tego lwa od chwili naszej ucieczki i nie wiemy gdzie może być teraz. Ale wiemy jedno: jest bardzo niebezpieczny, podstępny i nieobliczalny. Najmądrzejszych potrafi wywieźć w pole.
-Ale to ostatnie to tylko słyszeliśmy od innych. - uściśliła Jija.
Siedem nastoletnich lwów patrzyło na dorosłych, czekając aż ktoś coś powie. Ale widocznie wszystkich ta sprawa przerosła bo milczenie się przedłużało. Wszyscy nagle pojęli parę ważnych spraw. Opowieść młodych rzucała światło na tyle zagadek dręczących niejednego lwa. Nadal jednak pozostawało kilka pytań bez odpowiedzi. Na przykład, gdzie ten lew teraz jest? Co knuje? Jakie powody nim kierują? Czy niema ukrytych wspólników, czy może działa sam? Co chce osiągnąć? Dlaczego zabił Sharona i Soraję? Dlaczego porwał i uwięził Tau i Jiję?
Te pytania musiały poczekać. Kovu poinformował zebranych że jeśli ktoś zobaczy tego lwa, ma obowiązek donieść o tym władcom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz