wtorek, 31 maja 2016

16. "Miłość rośnie wokół nas..." cz.2

Poprzedniego dnia poszukiwania Dalili nie przyniosły efektu. Jednak nikt aż tak bardzo się nie martwił. Księżniczka umiała sobie poradzić. Nie było jej dobę i kilka godzin. Gdyby tydzień, już można by się martwić.
Nuru i Rune leżeli w cieniu nad wodopojem. W taki upał nic specjalnie nie chciało im się robić. Próbowali rozmawiać ale Nuru szybko zakończył rozpoczęty temat. W pewnym momencie Rune zauważył Jiję. Lwica podeszła do wody i zaczęła pić. Nie widziała ich. W pewnej chwili podniosła głowę, napotkała wzrok Nuru...i uciekła.
-A tej co...? - zdziwił się Rune. Spojrzał na brata. Nuru wpatrywał się w jakiś kamyk przed sobą.
-Hej - pomachał mu łapą przed oczami. - Co tam zobaczyłeś?
Nuru bez słowa wstał i odbiegł w tym samym kierunku co Jija przed chwilą. Rune zauważył jednak że brat zatrzymał się w pewnej chwili. Zaciekawiony zachowaniem Nuru, pokradł się bliżej.
-Ciekawe czy coś z tego wyjdzie. - mruknął do siebie, widząc Jiję leżącą w cieniu jednej z akacji i Nuru obserwującego ją zza krzaków. Podszedł bliżej już się nie kryjąc.
-No dalej, podejdź do niej. - szepnął na ucho bratu.
-Co?
Rune kiwnął głową w stronę lwicy.
-Na co czekasz? - uśmiechnął się.
Nuru wyszedł z ukrycia. Jija natychmiast go zauważyła i...znowu uciekła.
-Eh, nie będzie łatwo.
Nuru posłał mu groźne spojrzenie i poszedł za Jiją. Natomiast Rune postanowił się przejść. Nawet sam się dziwił że ma na to ochotę ale...co? Młody lew aż się wzdrygnął. W pierwszej chwili trochę się wystraszył. Eh, kiedy on się do tego przyzwyczai? Wyraźnie słyszał w głowie głos Dalili. Wołała go? Może lepiej to sprawdzić. Rune poszedł we "wskazanym" kierunku.
***
Głos wiódł go w stronę granicy z cmentarzyskiem. Co ona tam robi? Pomyślał. Szedł jednak posłusznie za głosem. Po dłuższej chwili dotarł do granicy. Dalila, gdy tylko go zobaczyła, podbiegła do niego.
-Nareszcie jesteś.
-Co wy tu właściwie robicie? Dalila, gdzie byłaś przez ostatnie dwa dni? I...
-Uspokój się - przerwała mu księżniczka. Spojrzała na Tau i powiedziała: - Pomożesz mam dojść do domu?
-Tak, ale...co mu się stało?
-Sępy.
-Co? Gdzie wy byliście?
-Spotkałam go na cmentarzysku. Mówił że poszedł mnie szukać...Wiesz może coś o obecności sępów na tym terenie?
-Pierwsze słyszę. Ich tu nigdy nie było. Nie wychodziły dotąd poza pustynię.
-Właśnie. Trzeba o tym powiedzieć mojemu ojcu. - Dalila podeszła do Taua.
-Musimy już wracać. Zaraz zajdzie słońce. Możesz wstać?
Tau bez słowa choć nie bez trudu podniósł się i oparł o bok lwicy która stała obok. Rune szedł z drugiej strony przyjaciela. Próbował się wypytywać, ale pozostała dwójka uparcie milczała. Więc po jakimś czasie dał za wygraną i również umilkł.
***
-Co wy robiliście za granicą?! - król nie był zachwycony tym co właśnie usłyszał.
-Ale ja tylko chciałam sama zapolować. Trafiłam tam przypadkowo. A Tau poszedł mnie tylko szukać. - broniła się księżniczka.
-I zaatakowały was sępy. - wtrącił Rune.
Dalila rzuciła mu karcące spojrzenie.
-Sama tak mówiłaś.
-Zaraz, - do rozmowy włączyła się Kiara. - gdzie te sępy były?
-Na cmentarzysku. Bały się mnie gdy usłyszały kim jestem.
-I mówiły że to jest ich teren. Od niedawna. - dodał Tau. Leżał w kącie groty ale słyszał każde słowo.
-Co tu się dzieje? - powiedziała cicho Kiara i wyszła na zewnątrz. Stanęła na czubku Lwiej Skały. Patrzyła na zachodzące słońce i ogromną równinę tonącą w mroku nadchodzącej nocy. Wszystko było takie spokojne. Ale lwicą targały złe przeczucia. Najpierw nieznany lew zabójca na teoretycznie niezamieszkanej Złej Ziemi. A teraz sępy na Cmentarzysku. Królowa nie wiedziała co o tym myśleć. Te ptaki zawsze siedziały na pustyni. Tak było za panowania jej ojca, dziadka i wcześniejszych władców.
-O czym myślisz? - usłyszała obok głos Kovu.
-O niczym...tylko te sępy...mam nadzieję że nie będziemy mieć przez nich jakichś kłopotów.
Para wspólnie patrzyła na swoje terytorium nie mówiąc już ani słowa.
***
W tym samym czasie w grocie, po wyjściu Kovu, Elleine podeszła do siostry. Szepnęła jej coś na ucho, po czym obie spojrzały w głąb jaskini. Tau i Rune także. Nuru i Jija rozmawiali o czymś ze sobą.
-I...? - spytał Tau, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi przyjaciołom.
-Nie myśl że nie widzę jak patrzysz na moją siostrę. - Elleine uśmiechnęła się zaczepnie.
Cała czwórka wybuchnęła śmiechem, zwracając uwagę reszty stada. Z tym że dorośli tylko na nich zerknęli i powrócili do wcześniejszych zajęć, natomiast Nuru i Jija spojrzeli na przyjaciół, po czym Nuru wyszedł z groty a Jija położyła się przodem do ściany. Po chwili do groty weszła Colie.
-Rune, co wy znowu nabroiliście? - spytała.
-?
-Prawie na mnie teraz wpadł. - wyjaśniła lwiczka.
-Był zły?
-Chyba nie.
Kilka godzin później, gdy całe stado już spało, Elleine podniosła głowę. Niebo było bezchmurne więc gwiazdy na nim były bardzo dobrze widoczne. Księżniczka nie mogła zasnąć. Wstała więc i usiadła w wejściu do jaskini. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje, ale czegoś się bała. Czegoś bliżej nieokreślonego co, miała wrażenie, prędzej czy później nastąpi. Miała dziwne przeczucie że to nie skończy się dobrze. Że wynikną z tego kłopoty.
-Też nie możesz spać? - usłyszała nagle.
Odwróciła głowę. Obok niej siedziała Jija.
-Mam takie dziwne przeczucie...- księżniczka zwierzyła się przyjaciółce.  - Że wkrótce będziemy mieć kłopoty.
-Chodzi o te sępy?
-Nie wiem.
Przez chwilę obie siedziały w milczeniu. Było coś co ciekawiło Elleine przez cały wieczór, ale nie wiedziała jak zareaguje Jija na to pytanie. No cóż, jeśli chce się dowiedzieć, nie ma wyjścia.
-Jija... - zaczęła.
Lwiczka spojrzała na nią.
-Mogę cię o coś spytać?
-Tak. - Jija nie bardzo wiedziała o co chodzi księżniczce.
-Tylko mam prośbę: nie obraź się. O czym rozmawiałaś z Nuru dzisiaj wieczorem?
Jiję zaskoczyło to pytanie.
-Ja się nie obrażam o takie rzeczy, Elleine, co ci przyszło do głowy? - zaśmiała się.
-Na serio się pytam. Powiesz mi?
-Eee... - Jija spoważniała - A czemu chcesz wiedzieć?
-Bo zareagowaliście trochę dziwnie...wtedy.
-O niczym ważnym. - mruknęła tak cicho że Elleine ledwo ją usłyszała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz