Poprzedniego dnia poszukiwania Dalili nie przyniosły efektu. Jednak nikt aż tak bardzo się nie martwił. Księżniczka umiała sobie poradzić. Nie było jej dobę i kilka godzin. Gdyby tydzień, już można by się martwić.
Nuru i Rune leżeli w cieniu nad wodopojem. W taki upał nic specjalnie nie chciało im się robić. Próbowali rozmawiać ale Nuru szybko zakończył rozpoczęty temat. W pewnym momencie Rune zauważył Jiję. Lwica podeszła do wody i zaczęła pić. Nie widziała ich. W pewnej chwili podniosła głowę, napotkała wzrok Nuru...i uciekła.
-A tej co...? - zdziwił się Rune. Spojrzał na brata. Nuru wpatrywał się w jakiś kamyk przed sobą.
-Hej - pomachał mu łapą przed oczami. - Co tam zobaczyłeś?
Nuru bez słowa wstał i odbiegł w tym samym kierunku co Jija przed chwilą. Rune zauważył jednak że brat zatrzymał się w pewnej chwili. Zaciekawiony zachowaniem Nuru, pokradł się bliżej.
-Ciekawe czy coś z tego wyjdzie. - mruknął do siebie, widząc Jiję leżącą w cieniu jednej z akacji i Nuru obserwującego ją zza krzaków. Podszedł bliżej już się nie kryjąc.
-No dalej, podejdź do niej. - szepnął na ucho bratu.
-Co?
Rune kiwnął głową w stronę lwicy.
-Na co czekasz? - uśmiechnął się.
Nuru wyszedł z ukrycia. Jija natychmiast go zauważyła i...znowu uciekła.
-Eh, nie będzie łatwo.
Nuru posłał mu groźne spojrzenie i poszedł za Jiją. Natomiast Rune postanowił się przejść. Nawet sam się dziwił że ma na to ochotę ale...co? Młody lew aż się wzdrygnął. W pierwszej chwili trochę się wystraszył. Eh, kiedy on się do tego przyzwyczai? Wyraźnie słyszał w głowie głos Dalili. Wołała go? Może lepiej to sprawdzić. Rune poszedł we "wskazanym" kierunku.
***
Głos wiódł go w stronę granicy z cmentarzyskiem. Co ona tam robi? Pomyślał. Szedł jednak posłusznie za głosem. Po dłuższej chwili dotarł do granicy. Dalila, gdy tylko go zobaczyła, podbiegła do niego.
-Nareszcie jesteś.
-Co wy tu właściwie robicie? Dalila, gdzie byłaś przez ostatnie dwa dni? I...
-Uspokój się - przerwała mu księżniczka. Spojrzała na Tau i powiedziała: - Pomożesz mam dojść do domu?
-Tak, ale...co mu się stało?
-Sępy.
-Co? Gdzie wy byliście?
-Spotkałam go na cmentarzysku. Mówił że poszedł mnie szukać...Wiesz może coś o obecności sępów na tym terenie?
-Pierwsze słyszę. Ich tu nigdy nie było. Nie wychodziły dotąd poza pustynię.
-Właśnie. Trzeba o tym powiedzieć mojemu ojcu. - Dalila podeszła do Taua.
-Musimy już wracać. Zaraz zajdzie słońce. Możesz wstać?
Tau bez słowa choć nie bez trudu podniósł się i oparł o bok lwicy która stała obok. Rune szedł z drugiej strony przyjaciela. Próbował się wypytywać, ale pozostała dwójka uparcie milczała. Więc po jakimś czasie dał za wygraną i również umilkł.
***
-Co wy robiliście za granicą?! - król nie był zachwycony tym co właśnie usłyszał.
-Ale ja tylko chciałam sama zapolować. Trafiłam tam przypadkowo. A Tau poszedł mnie tylko szukać. - broniła się księżniczka.
-I zaatakowały was sępy. - wtrącił Rune.
Dalila rzuciła mu karcące spojrzenie.
-Sama tak mówiłaś.
-Zaraz, - do rozmowy włączyła się Kiara. - gdzie te sępy były?
-Na cmentarzysku. Bały się mnie gdy usłyszały kim jestem.
-I mówiły że to jest ich teren. Od niedawna. - dodał Tau. Leżał w kącie groty ale słyszał każde słowo.
-Co tu się dzieje? - powiedziała cicho Kiara i wyszła na zewnątrz. Stanęła na czubku Lwiej Skały. Patrzyła na zachodzące słońce i ogromną równinę tonącą w mroku nadchodzącej nocy. Wszystko było takie spokojne. Ale lwicą targały złe przeczucia. Najpierw nieznany lew zabójca na teoretycznie niezamieszkanej Złej Ziemi. A teraz sępy na Cmentarzysku. Królowa nie wiedziała co o tym myśleć. Te ptaki zawsze siedziały na pustyni. Tak było za panowania jej ojca, dziadka i wcześniejszych władców.
-O czym myślisz? - usłyszała obok głos Kovu.
-O niczym...tylko te sępy...mam nadzieję że nie będziemy mieć przez nich jakichś kłopotów.
Para wspólnie patrzyła na swoje terytorium nie mówiąc już ani słowa.
***
W tym samym czasie w grocie, po wyjściu Kovu, Elleine podeszła do siostry. Szepnęła jej coś na ucho, po czym obie spojrzały w głąb jaskini. Tau i Rune także. Nuru i Jija rozmawiali o czymś ze sobą.
-I...? - spytał Tau, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi przyjaciołom.
-Nie myśl że nie widzę jak patrzysz na moją siostrę. - Elleine uśmiechnęła się zaczepnie.
Cała czwórka wybuchnęła śmiechem, zwracając uwagę reszty stada. Z tym że dorośli tylko na nich zerknęli i powrócili do wcześniejszych zajęć, natomiast Nuru i Jija spojrzeli na przyjaciół, po czym Nuru wyszedł z groty a Jija położyła się przodem do ściany. Po chwili do groty weszła Colie.
-Rune, co wy znowu nabroiliście? - spytała.
-?
-Prawie na mnie teraz wpadł. - wyjaśniła lwiczka.
-Był zły?
-Chyba nie.
Kilka godzin później, gdy całe stado już spało, Elleine podniosła głowę. Niebo było bezchmurne więc gwiazdy na nim były bardzo dobrze widoczne. Księżniczka nie mogła zasnąć. Wstała więc i usiadła w wejściu do jaskini. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje, ale czegoś się bała. Czegoś bliżej nieokreślonego co, miała wrażenie, prędzej czy później nastąpi. Miała dziwne przeczucie że to nie skończy się dobrze. Że wynikną z tego kłopoty.
-Też nie możesz spać? - usłyszała nagle.
Odwróciła głowę. Obok niej siedziała Jija.
-Mam takie dziwne przeczucie...- księżniczka zwierzyła się przyjaciółce. - Że wkrótce będziemy mieć kłopoty.
-Chodzi o te sępy?
-Nie wiem.
Przez chwilę obie siedziały w milczeniu. Było coś co ciekawiło Elleine przez cały wieczór, ale nie wiedziała jak zareaguje Jija na to pytanie. No cóż, jeśli chce się dowiedzieć, nie ma wyjścia.
-Jija... - zaczęła.
Lwiczka spojrzała na nią.
-Mogę cię o coś spytać?
-Tak. - Jija nie bardzo wiedziała o co chodzi księżniczce.
-Tylko mam prośbę: nie obraź się. O czym rozmawiałaś z Nuru dzisiaj wieczorem?
Jiję zaskoczyło to pytanie.
-Ja się nie obrażam o takie rzeczy, Elleine, co ci przyszło do głowy? - zaśmiała się.
-Na serio się pytam. Powiesz mi?
-Eee... - Jija spoważniała - A czemu chcesz wiedzieć?
-Bo zareagowaliście trochę dziwnie...wtedy.
-O niczym ważnym. - mruknęła tak cicho że Elleine ledwo ją usłyszała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz