czwartek, 24 marca 2016

5. Poszukiwania

Minął już tydzień odkąd Timon i Pumba gdzieś zniknęli. Bawili się razem z lwiątkami a potem przepadli. Ta dwójka chodziła gdzie chciała i nikt specjalnie się nie martwił gdy nie było ich dłużej. Ale tym razem nie było ich o wiele za długo. Postanowiono rozpocząć poszukiwania. Dorośli rozeszli się po okolicy a lwiątka musiały oczywiście zostać w domu. Nie podobało im się to ale musiały być posłuszne rozkazom króla. Miały zakaz wychodzenia poza Lwią Skałę do odwołania. Najbardziej nie podobało się to Rune. Lubił przyjaciół i też chciał pomóc w poszukiwaniach a tu trzeba siedzieć w domu. Próbował namówić rodzeństwo żeby wyszło z nim poszukać Timona i Pumby ale spotkał się z ostrym sprzeciwem. Wszystkim nie podobała się decyzja Kovu ale Colie i Nuru w tym wypadku woleli być posłuszni. Dlatego Nuru zabronił bratu łamać zakaz. Rune był z natury uległy i posłuchał brata. Podczas gdy jego rodzeństwo spało w grocie, Rune wyszedł na szczyt i zaczął się wpatrywać w horyzont. Sam nie wiedział po co. Po prostu mu się nudziło. Siedział tam dłuższy czas z krótkimi przerwami na zajrzenie do groty w której znajdowało się jego rodzeństwo. Coraz bardziej nie mógł usiedzieć w miejscu. Musiał coś zrobić, musiał działać. Z natury leniwy, teraz nie mógł sobie znaleźć miejsca. On łazi nerwowo po całej skale a jego brat i siostra śpią sobie spokojnie. Zaczynało go to irytować. Po pewnym czasie postanowił ich obudzić. Podszedł do siostry i ugryzł ją lekko w ucho. Za chwilę w ten sam sposób obudził brata. Oboje spojrzeli na niego z pytaniem w oczach ale żadne się nie odezwało. Dobrze wiedzieli o co chodzi Rune.
-Uspokój się, znajdą się - powiedział Nuru - są dorośli.
-Wyjątkowo nie mogę tu zostać. Też chcę ich poszukać.
-Nie ma mowy. Nigdzie nie idziesz. Oni sobie poradzą. - odparł Nuru.
-No właśnie. - dodała Colie. - A łamiąc zakaz tylko utrudniasz innym zadanie.
Rune pokręcił głową. W ten sposób nic nie wskóra. Nuru nie tak łatwo przekonać a Colie w obecności ich brata też jest nieugięta. Lwiątko położyło się przed wejściem do groty.
***
-Jak myślisz, kiedy dorośli wrócą z tych poszukiwań? - spytała w pewnym momencie Colie.
-Pojęcia nie mam. Kiedy nasi przyjaciele się znajdą, albo gdy poszukiwania za bardzo się przedłużą. - odparł Nuru odwracając głowę od siostry, opierając ją na przednich łapach i zamykając oczy.
Colie o nic już nie pytała skoro brat nie miał ochoty na dalszą rozmowę.
Tak minęło dobrych kilka godzin. Nadal nie wrócił nikt ze stada. Pogrążoną we własnych myślach lwiczkę, przywrócił do rzeczywistości głos Nuru:
-To nie jest żadna choroba!
I zaraz potem Rune wylądował na siostrze.
-Co wy wyprawiacie? - spytała Colie podnosząc się na przednie łapy i zrzucając z siebie brata.
-Tylko go uspokajam.
-Uspokajasz, stając mi na ogon?!
-Tak, tylko upadek pozwoli ci przestać panikować. I powtarzam jeszcze raz: to że usłyszałeś w głowie głos Timona, podczas gdy on jest daleko stąd, to jest zupełnie normalne.
Nuru zerknął porozumiewawczo na siostrę. Ta tylko skinęła głową.
-Rune, jakiś czas temu byłeś ciekaw naszej tajemnicy... - zaczęła Colie.
-No i?
-I to właśnie to. - Nuru wyprzedził siostrę z wyjaśnieniami. - Z twojej paplaniny wynika że umiesz rozmawiać w myślach z innymi, nawet jeżeli dzielą was kilometry.
-Co?! O czym wy mówicie?
-Rafiki mówił że lwiątka będą mieć teraz takie zdolności. Ja na przykład oddycham pod wodą a on ma mniej więcej to samo co ty, tylko że z roślinami, kamieniami itp.
-Czekajcie...eee...Timon mówił że są w dżungli.
-Super. A gdzie ta dżungla?
-Tego nie powiedział.
-Po prostu czekamy aż ktoś wróci i mu o tym powiemy. O tym gdzie są ci dwaj i wypadałoby żeby już ktoś ogłosił stadu o tej nowej erze i o tych zdolnościach. - powiedziała Colie.
***
Całe stado szukało dwójki przyjaciół ale bezskutecznie. Timon i Pumba jakby zapadli się pod ziemię.
Poszukiwania były coraz bardziej bezsensowne. Wszyscy chcieli już wracać. Jednak wszyscy wiedzieli także że nie mogą. Gdy wszystko trwało już parę godzin, Vivien postanowiła zajrzeć do dzieci. Poszła w kierunku Lwiej Skały.
Gdy weszła do groty, lwiątka od razu do niej podbiegły. Mówiły jedno przez drugie i Vivien nie mogła ich zrozumieć. Kazała im się uspokoić i mówić po kolei.
-Wiem gdzie oni są. - zaczął Rune.
-Co? Skąd? - zdziwiła się lwica.
-Cicho, Rune - skarciła brata Colie. - Mamo, przyprowadzisz tu królową? Muszę z nią porozmawiać.
-Nie wiem w którym miejscu Kiara aktualnie może być, ale wszyscy powinni niedługo wrócić. - odparła jej matka.
-Już wróciliśmy, Vivien. - usłyszeli głos Kiary - Dzieci, chodźcie, chyba chcieliście mi coś powiedzieć.
-Tak. - odparła Colie i razem z braćmi wyszła za Kiarą na zewnątrz.
***
-Więc chodzi o to że Rune też odkrył tą zdolność. - wyjaśniała Colie. - I chyba można już ogłosić to co mówił Rafiki.
-A jaka to zdolność? - spytała Kiara.
-Rozmawia myślami z kimś kto jest bardzo daleko. Mówił że rozmawiał z Timonem i dowiedział się że on i Pumba są w dżungli. - odparł Nuru.
-A ty, jaki masz dar?
-To co Rune tylko z przyrodą.
-O czym wy właściwie mówicie? - spytał nagle Rune.
-No właśnie, on nic nie wie. - zauważyła Colie.
-Ale ja wiem. - odparła Kiara. - Nadszedł czas żeby ogłosić nadejście nowej ery. Wracajcie na Lwią Skałę, zaraz zwołam stado.
***
Wszystkie lwy i lwice ze stada czekały na wyjaśnienie powodów zebrania. Kiara już miała zacząć mówić gdy nagle między lwy weszli...
-Timon?! - wykrzyknął Rune. - Gdzie wy byliście?
-Przecież ci mówiłem że w dżungli. Chcieliśmy zobaczyć nasz stary dom, no i...trochę się przedłużyło. Ale już jesteśmy. A co to za zebranie?
-Zaraz się dowiecie. - odparła tajemniczo Colie.
-...nastała nowa era. - mówiła Kiara. - Rafiki powiedział że od tej chwili każde lwiątko otrzyma wyjątkową zdolność. Musimy jednak uważać żeby te zdolności nie były wykorzystane źle, bo może to doprowadzić do nieszczęścia.
-Już wiecie co to za zebranie? - spytał Nuru gdy królowa skończyła mówić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz