czwartek, 31 marca 2016

7. Przeczucie

Mijały dni a księżniczki szybko rosły. Pewnego dnia Elleine wstała wcześniej niż zwykle. Słońce dopiero zaczynało wschodzić. Księżniczka podeszła do śpiącej jeszcze siostry.
-Hej, Dalila, wstawaj! - krzyknęła jej do ucha.
Dalila otworzyła oczy.
-Nie musisz tak krzyczeć. - odparła.
-Chodź! Wyjdziemy na dwór.
-Ale słońce jeszcze nie wzeszło. - ziewnęła Dalila.
-To co. Chodź! - Elleine wybiegła z groty.
Dalila pobiegła za nią. Dogoniła siostrę przy zejściu.
-Nie idziesz dalej? - spytała.
-Zobacz, znasz ich? - księżniczka wskazała na trzy lwiątka bawiące się u podnóża Lwiej Skały.
-Nie znam.
Dalila zeszła na dół niemal ciągnąc za sobą siostrę. Już chciała się przywitać ale jedno z lwiątek pierwsze zauważyło księżniczki.
-Cześć, nareszcie są tu jakieś inne lwiątka oprócz nas. - przywitała się szaro-biała lwiczka. - Wy pewnie jesteście księżniczkami?
-Tak, ja jestem Dalila a to Elleine.
-A ja Nuru. - odezwał się jasnożółty lewek. - To moje rodzeństwo. Colie i Rune.
Elleine zauważyła że Rune dziwnie się na nią patrzy. Jakby już jej nie lubił, mimo że znali się dopiero pięć minut.
-Będziemy tu tak stać i gadać czy może chcecie się z nami pobawić? - spytał Nuru po chwili milczenia.
-Świetny pomysł. Co powiecie na wycieczkę do wąwozu? - zaproponowała Colie.
-Ja bardzo chętnie. - powiedziała Elleine. - Dalila? - spytała.
-Oczywiście że idę. - odparła księżniczka.
-No to chodźmy. - powiedział Nuru i ruszył w stronę wąwozu. Reszta poszła za nim. Ale nie Rune.
-Czy ona koniecznie musi z nami iść? - wskazał na Elleine.
Nuru zatrzymał się i spojrzał na brata.
-Musi, - odparł - nie pasuje ci jej towarzystwo?
-Powiedzmy. - warknął pod nosem Rune i dołączył do rodzeństwa i księżniczek.
***
-Stromo tu...i wysoko. - stwierdziła Elleine. Cała piątka stała na krawędzi wąwozu i patrzyła w dół.
-Wiem o tym. - odparł Rune. - Boisz się? - uśmiechnął się złośliwie.
Elleine spuściła tylko wzrok.
-Musisz być taki niemiły? - skarciła brata Colie.
-Przestań się mnie czepiać! - odwarknął lewek.
-Nie czepiam się!
-Przestańcie się kłócić i...schodzimy na dół? - Dalila próbowała załagodzić sytuację. Rune wyglądał na wściekłego że jego siostra jest przeciw niemu.
-Ja chętnie. - odparł Nuru. - Ale trzeba poszukać jakiegoś łagodniejszego zejścia. - zerknął na kłócące się rodzeństwo.
-Idziecie z nami?! - krzyknął po chwili.
-Możesz jej coś powiedzieć?
-Macie oboje natychmiast przestać. I chodźcie poszukać jakiegoś zejścia.
-Tu będzie chyba dobrze! - usłyszeli głos Elleine parę metrów dalej. Podeszli do niej.
-Masz rację. Świetna ścieżka. - pochwalił Nuru.
Rune przewrócił tylko oczami.
-Może wreszcie zejdziemy? - spytał.
-To na co czekasz? - odparła Dalila będąca już niemal w połowie drogi.
Pozostała czwórka szybko do niej dołączyła.
***
Byli na dnie wąwozu. Dla starszych lwiątek nie była to już nowość ale Dalila i Elleine były tu pierwszy raz. Lwiątka szły wzdłuż wąwozu, gdy nagle Nuru wpadł na pewien pomysł.
-Czekajcie, - powiedział w pewnej chwili - może uda mi się wspiąć na górę po tej ścianie?
-Nie rób tego. - ostrzegła Elleine.
-Dlaczego? Nic mi się przecież nie stanie.
-Mówię ci, nie wchodź tam. Mam złe przeczucia.
-To nie jest bezpieczne. - Colie poparła lwiczkę.
-Poza tym tam jest obluzowany kamień. Spadniesz i złamiesz sobie łapę.
-Nic mi nie będzie. Będę uważał na ten kamień.
-A właściwie skąd możesz wiedzieć o obluzowanym kamieniu? - wtrącił Rune. - Pierwszy raz tu jesteś.
-Nie wiem...mam przeczucie...że stanie się coś złego.
Tymczasem Nuru dochodził do połowy drogi. Wspinaczka szła mu świetnie. Przeszkadzały mu tylko przerażone krzyki pozostałych na dole. Ściana była bardzo stroma i miejscami śliska, ale lewek się nie poddawał. Odważnie wspinał się dalej. Jednak mimo że łatwo się wspinał, było to dość ciężkie zadanie. Nuru zaczynał tracić siły. W połowie drogi postanowił się zatrzymać i trochę odpocząć. Zaczepił pazury o jeden z wystających kamieni, ale wtedy...poczuł że kamień odrywa się i spada na dół. Nie zdążył ponownie wbić pazurów w skałę. Poczuł że zsuwa się na dół. Po krótkiej chwili zobaczył tylko ciemność...
***
Gdy się ocknął zobaczył nad sobą pozostałą czwórkę.
-Co się tak patrzycie? - zdziwił się - Nic mi nie jest.
-Myślałam że nie przeżyjesz tego upadku. - powiedziała Colie. - Zawału przez ciebie dostanę.
-Ostrzegałam. - dodała Elleine.
-Przepraszam że nie posłuchałem...ale...skąd wiedziałaś?
-Sama nie wiem.
-Musisz wiedzieć. - nalegał Rune.
-Ale na prawdę nie wiem.
-Wiesz.
-Przestańcie już. - powiedziała Colie. - Wracajmy lepiej do domu. Dosyć wrażeń na dziś.
Nuru podniósł się ale za chwilę upadł z powrotem z cichym jękiem bólu.
-Co się stało? - spytała Dalila.
-Nie wiem. - odparł Nuru zaciskając z bólu zęby. - Nie mogę wstać i boli mnie łapa.
-Pójdę po Rafikiego. - zaproponowała Colie i pobiegła w stronę baobabu. Reszta została w wąwozie z Nuru.
***
Colie biegła do Rafikiego najszybciej jak potrafiła. Miała nadzieję że zastanie w domu starego mandryla.
-Rafiki! Chodź zemną szybko!
-Spokojnie. - mandryl starał się uspokoić młodą lwiczkę. - powiedz mi po kolei co się stało.
-No więc, Nuru spadł ze ściany wąwozu i nie może wstać.
-Chodźmy tam. - powiedział Rafiki i zeskoczył z drzewa. Colie pobiegła za nim.
***
-Ciekawe co na to wasi rodzice. - powiedział Rafiki gdy zbadał Nuru. - Masz złamaną łapę.
Cała czwórka lwiątek spojrzała na Elleine. Skąd ona wiedziała?
-Kość powinna się zrosnąć w ciągu kilku tygodni. Przez ten czas zostanie u mnie a wy wracajcie do domu i zawiadomcie rodziców.
-Dobrze Rafiki. - odparła Colie i razem z bratem i księżniczkami poszła w kierunku Lwiej Skały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz