Rany Tau zdążyły się już zagoić i lew odzyskał już siły po ataku sępów. Teraz wszyscy z wyjątkiem pary królewskiej spali w grocie. Kovu i Kiara siedzieli nie opodal wejścia i rozmawiali.
-Kochanie, też znam tradycję ale mam wątpliwości. - mówiła Kiara. - Widzę że Dalilę i Tau coś łączy, ale... czy nasza córka podoła zadaniu? Czy Tau okaże się dobrym mężem i królem?
-O tym przekonamy się dopiero gdy zostaną władcami. - odparł Kovu. - Na razie to jeszcze dzieci. Dopiero się uczą.
-Ale za chwilę będą dorośli.
-Jeszcze im sporo brakuje. Nadal mają pstro w głowie, ale gdy dorosną, spoważnieją. A Dalila i Tau mają cechy dobrych władców, które są już widoczne a z czasem ujawnią się jeszcze bardziej.
-Kiedy im powiemy? Jak najszybciej, czy może jeszcze z tym poczekać?
-Lepiej powiedzmy im rano. Niech już wiedzą wcześniej. Chociaż...one też znają tradycję. Wiedzą że starsza z nich obejmie tron.
-Dalila...
***
Gdy tylko wzeszło słońce, władcy zwołali całe stado. Tak jak się Kovu spodziewał, Dalila i Elleine domyślały się kto zostanie wybrany. Nikt nie miał nic przeciwko woli władców. Dalila uważała zostanie królową za swój obowiązek wobec rodziny, przyjaciół i innych zwierząt. Siostra zagroziła jej nawet, że Dalila niema prawa zginąć, bo ona wtedy będzie musiała ją zastąpić, a to dla niej za duży obowiązek.
Tau wiedział co go czeka, jeśli zakocha się w następczyni tronu. Ale cóż, serce nie sługa. Też się trochę bał, ale nic nie mówił.
***
Parę tygodni później całe stado odpoczywało na tyłach Lwiej Skały. Brakowało jednak Nuru i Colie. Zresztą tej dwójki od rana nikt nie widział. Czas leniwie płynął i nic się nie działo. I w pewnej chwili, do Rune, który akurat leżał na uboczu, ukradkiem podeszła Lyre. Szepnęła coś do niego i po chwili oboje zeszli kawałek dalej za grupkę skałek. Kilkanaście minut później, od drugiej strony podkradła się Colie, szepnęła coś do księżniczek i wszystkie trzy lwiczki zniknęły za skałkami. Kolejne kilkanaście minut później na widoku pojawił się Nuru. Nie krył się jednak. Położył się obok Tau i Jiji. Po kilku minutach ta trójka również weszła za skałki.
-Czyżby coś kombinowali? - powiedział do siebie Kami, który widział manewr młodych.
-Znasz je. - odparł Kovu, który również to widział. - Mają jakieś swoje tajemnice.
Reszta stada niczego nie zauważyła.
***
Tymczasem ósemka przyjaciół weszła na szczyt Lwiej Skały.
-Nam tu wolno wchodzić? - spytała po drodze Jija.
-Jak coś to my wam pozwoliłyśmy. Takie specjalne upoważnienie. - odparła Elleine.
-Poza tym nie znam lepszego miejsca na tajną naradę. - dodała Dalila. - Wszystko stąd widać. Łącznie z nieproszonymi gośćmi którzy próbują podsłuchać.
-A nie będzie nas widać z dołu? - spytał Rune.
-Nie, jeśli się położymy. - uspokoiła go Dalila.
-Skąd ta pewność? - spytała Colie.
-Bo to sprawdzałyśmy. - uśmiechnęła się Elleine.
-Rzeczywiście wszystko stąd widać. - powiedział Tau gdy znaleźli się na szczecie.
-Musiałbyś to widzieć o wschodzie słońca. Wtedy jest jeszcze piękniej. - potwierdziła Dalila.
Przyjaciele położyli się na skale. Każdy obserwował swoją część sawanny. Szczególną uwagę zwracali na miejsce gdzie znajdowało się stado.
-Pilnujcie czy nikogo nie brakuje. - ostrzegła Dalila.
-Eee...mama, tata, ciocia Vitani, Kami, Vivien...są wszyscy. - powiedziała Elleine.
-Okej, - zaczął Nuru - kiedy zaczynamy?
-Może dzisiaj w nocy. - poddała pomysł Colie.
-Ale przecież...- urwała Lyre.
-Miałeś pilnować. - Colie syknęła do Rune.
Wszyscy spojrzeli w jednym kierunku. Obok nich stał Kovu.
-Eee...my... - zaczęła Elleine.
-Widzę że macie tajną naradę, ale...musicie odłożyć ją na później. Dalila, Tau, pójdziecie z nami na nauki. Colie, wasz ojciec prosił żebyście poszli do niego.
Lwiątka nie były zadowolone z przerwanego zebrania, ale nie mogli na to nic poradzić. Od ogłoszenia następców tronu, Tau i Dalila chodzili wieczorami na nauki, razem z Kovu i Kiarą. Rune, Colie i Nuru pobiegli do rodziców. Na szczycie zostały tylko Elleine, Jija i Lyre.
-Co robimy w takim razie? - spytała księżniczka gdy zostały same.
-Trzeba to przełożyć. - odparła Lyre. - Pogadajcie w nocy a potem powiecie mi co ustaliliście.
-Myślicie że uda się ta krajoznawcza wycieczka? - spytała Jija. - Zdajecie sobie sprawę że nie wrócimy tak szybko? Czy nie lepiej jednak spytać o zgodę?
-Nie, a wiesz dlaczego? - odparła księżniczka.
Lwiczka przecząco pokręciła głową.
-Bo jej nie dostaniemy. - powiedziały jednocześnie Elleine i Lyre.
-Właśnie dlatego że może nam zająć kilka tygodni. - dodała Elleine.
-Ale jeśli nie będzie nas tak długo, to czy nie będą nas szukać?
-Dalila już się tym zajęła. Rafiki wie o naszej wyprawie. Niechętnie, ale dał nam na nią zgodę. W razie czego poinformuje stado co się z nami dzieje.
-Obawiam się że król nie będzie zadowolony. - powiedziała Jija.
-Jakoś się wytłumaczymy. A może znajdziemy coś i nie będą się na nas gniewać?
-A jeśli odbiorą twojej siostrze tytuł następczymi?
-Nie, bo ja nie chcę, a poza tym przecież wybieram się z wami. Rodzice nie mają nikogo innego na jej miejsce. Zresztą uważam że przyszła królowa powinna znać także tereny poza granicami. Wiedzieć od kogo może się spodziewać ewentualnego ataku czy pomocy. No i mamy okazję dokładnie zbadać Złą Ziemię i Cmentarzysko.
-Słyszałam że kiedyś bałaś się tam chodzić.
-Bo Rune...był kiedyś inny. Nie lubił mnie i robił mi głupie kawały. Ale to było kiedyś. Teraz jestem prawie dorosła i wiem że mam większe szanse na poradzenie sobie. Poza tym mniej więcej wiemy już czego się spodziewać na tych terenach.
-A sępy na Cmentarzysku? Ich Dalila i Tau się chyba nie spodziewali.
-Ale my już będziemy się ich spodziewać.
-A zmieniając temat... - zaczęła Jija. - Kiedy Dalila zostanie królową...to co z twoim tytułem księżniczki?
-Nic, objęcie władzy przez moją siostrę nie będzie miało na to żadnego wpływu. Będę księżniczką do końca życia. Z tym że...w razie czego będę musiała zastąpić Dalilę i Tau. Jako najbliższa rodzina z królewskiej linii.
-W razie czego?
-W razie choroby uniemożliwiającej rządzenie lub dłuższej nieobecności. Także w razie śmierci, kiedy następca tronu jest zbyt mały by objąć tron po rodzicach. Mam tylko nadzieję że niedojdzie do sytuacji kiedy będę musiała ich zastąpić.
-A teraz? Gdyby obecnym władcom coś się stało?
-Wtedy moja siostra i Tau objęli by tron trochę wcześniej niż powinni i bez odpowiedniego przygotowania. A jeśli byłybyśmy młodsze, w sensie, nie byłybyśmy jeszcze nastolatkami, spadłoby to na Vitani.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz