Jeszcze pierwszego ranka od wyruszenia z domu, stanęli u podnóży dżungli. Lyre miała pewne obawy czy nie spotka tam przybranej matki i siostry. Nie miała jednak wyboru; weszła między ogromne drzewa w ślad za przyjaciółmi.
Szli dłuższy czas przez dżunglę. Bardzo łatwo można było się tu zgubić. Nawet Lyre nie poznawała okolicy. Nic dziwnego. W tej jej części jeszcze nigdy nie była.
-Nie wiedziałem że dżungla może być aż taka ogromna. - powiedział w pewnej chwili Nuru. - Dalila, my na pewno idziemy w dobrą stronę?
-Nie wiem. - odparła księżniczka. - Nigdy jeszcze tu nie byłam. Musimy improwizować.
-Jak ich tu znajdziemy?
Nikt nie odpowiedział Nuru na to pytanie.
***
-Tu nasz plan się kończy. Ma ktoś pomysł co dalej? - spytała Elleine, gdy zatrzymali się przy jakimś strumyku.
-Teraz będziemy iść prosto przed siebie. Taki był plan, nie pamiętasz? Dochodzimy do znanych nam terenów poza granicami, a potem idziemy gdzie nas oczy poniosą. - odparła Colie.
-Timon!? - krzyknęła nagle Jija.
Wszyscy spojrzeli na brązową lwiczkę.
-Co się stało? - spytał Tau.
-Piłam tylko wodę i nagle coś wynurza się tuż przy moim nosie. - wyjaśniła Jija. - Po prostu mnie nastraszył.
-Cześć, co was tu sprowadza? - Timon podszedł do Colie.
-Chcieliśmy was odwiedzić. - powiedziała Dalila. - A gdzie Pumba?
Ledwo księżniczka skończyła mówić, z pobliskich krzaków wyszedł Pumba.
-Tutaj jesteś Timon. - powiedział. - O, cześć Dalila, super, jeśli już tu przyszliście to może zostaniecie z nami kilka dni.
Timon wskoczył przyjacielowi na kark.
-Słuchaj Pumba, - powiedział - może oni zostaną kilka dni. Chcecie? Tu jest jak w raju.
-Świetny pomysł, Timon. - potwierdził Pumba.
Lwy spojrzały na siebie.
-Co wy na to? Zostajemy jakiś czas? - spytała Dalila.
-Jeszcze pytasz? Ja zostaję. - powiedziała Elleine. - Tak w ogóle to był mój pomysł żeby was tu odwiedzić. - szepnęła do Timona i Pumby.
-Chodźcie, coś wam pokarzemy. - powiedział Timon i razem z Pumbą zaprowadzili przyjaciół w głąb dżungli.
-A oto i nasz dom. - powiedział w pewnej chwili Timon, odsuwając kilka gałęzi.
Ich oczom ukazał się cudny widok. Na wprost nich wznosiła się góra, gdzieniegdzie porośnięta roślinnością. U jej podnóża lśniło w promieniach słońca dość duże jezioro. Na około jeziora rosły ogromne drzewa. Tu i tam spadająca z góry kaskadami woda rozbryzgiwała się na kamieniach a jej krople mieniły się w słońcu wszystkimi barwami tęczy. Góra była także w części spowita chmurami.
Wszystkim odebrało mowę z zachwytu. Czegoś takiego jeszcze nie widzieli. Widok był porównywalny z tym ze szczytu Lwiej Skały.
***
Lwy i Lyre spędzili u przyjaciół kilka dni. Pewnego popołudnia, do Elleine leżącej na przybrzeżnej skale podszedł Rune. Usiadł obok przyjaciółki i utkwił spojrzenie w odbiciu lwiczki w wodzie.
Księżniczka, ujrzawszy w wodzie jego odbicie, uniosła głowę i spojrzała na Rune. Ten nie zareagował. Elleine uśmiechnęła się chytrze i wrzuciła do wody kamyk. Tafla się wzburzyła, odbicie zafalowało a Rune przeniósł wzrok na przyjaciółkę.
-Jeśli coś chcesz to mów, śmiało. - zachęciła go lwiczka.
-Gniewasz się jeszcze na mnie? - spytał Rune.
-O co?
-Chciałem cię przeprosić że ci dawniej dokuczałem.
-Nie ma sprawy. A oto rewanż.
Zanim Rune dążył się zorientować w sytuacji, siedział już w wodzie. Na brzegu stała uśmiechnięta księżniczka. Rune spojrzał na nią z ukosa i ochlapał wodą. Lwiczka odwdzięczyła się tym samym. Rune wyskoczył z wody na skałę, na której wcześniej leżała Elleine i powiedział:
-Drugi raz ci się nie uda.
-Tak myślisz?
Elleine skoczyła na niego chcąc wepchnąć przyjaciela z powrotem do wody. Ale Rune uchylił się i z planu księżniczki nic nie wyszło. Zaraz jednak poślizgnął się i także wpadł do wody. Elleine podpłynęła do niego i oparła mu przednie łapy na barkach.
-Nie umiem pływać. - powiedziała.
-To mamy problem, bo ja też.
Rune zanurkował pod wodę i po krótkiej chwili wyszedł na brzeg.
-Nie złapiesz mnie. - zawołał.
Elleine roześmiała się widząc go stojącego na brzegu, ociekającego wodą, bo nie wiedzieć czemu, nie otrzepał się. Podpłynęła i wyszła obok niego na brzeg. Ledwo się otrzepała z nadmiaru wody, znowu była mokra. Rune otrzepał się na nią.
-Nie złapiesz mnie. - powtórzył i odbiegł kilkanaście kroków. Zatrzymał się i obejrzał przez ramię.
-Więc to tak? - zawołała księżniczka i pobiegła w stronę Rune. Ale ten uciekł. Zaczęła się gonitwa na około jeziora. W pewnej chwili Rune się zatrzymał a Elleine, rozpędzona, wpadła na niego. Na chwilę ich spojrzenia się spotkały.
-Wiesz że niebieski i brązowy pasują do siebie? - spytała księżniczka.
-Teraz już wiem - odparł Rune. Uniósł głowę i ugryzł ją lekko w ucho. Po czym wykorzystując okazję, wydostał się spod przyjaciółki. Przypadkowo zerknął na swoje odbicie w wodzie. Podczas zabawy zaczątki grzywy porozwiewały się na wszystkie możliwe strony. Nic dziwnego że Elleine dziwnie się uśmiechała gdy na niego patrzyła.
***
Obydwoje nie mieli pojęcia że są obserwowani. Z drugiej strony jeziora, w krzakach, siedziała ukryta Colie. Widziała wygłupy brata i przyjaciółki. Cieszyła się że ta dwójka lubi się bardziej niż kiedyś. Colie specjalnie ukryła się tak dobrze. Dzisiaj od rana wolała być sama. Nie wiedziała czemu. Po prostu nie miała ochoty na nic innego.
W pewnej chwili Elleine i Rune odeszli z zasięgu wzroku lwiczki. Colie ułożyła się wygodniej, oparła pysk na przednich łapach i zmrużyła oczy. Od rana każdego unikała i chowała się. Dlatego też nie miała pojęcia co robią inni. Widziała tylko Elleine i Rune którzy przyszli nad jezioro. Zajęcia całej reszty pozostawały dla niej zagadką.
Słońce powoli zaczynało zachodzić, ale Colie spała nadal. Nie obudziły jej głosy przyjaciół którzy jej szukali. Mijał czas. Słońce zdążyło już schować się za horyzontem, gdy Colie obudziło ciągnięcie za ucho.
-Przestań! - warknęła nie otwierając nawet oczu.
-Cały wieczór cię szukamy a ty sobie śpisz. - usłyszała głos Nuru.
-I co z tego? - odparła nadal nie otwierając oczu.
-Siedziałaś gdzieś cały dzień. Logiczne że nic nie wiesz. - powiedział Rune.
-O czym nie wiem? - zaciekawiła się Colie. Otworzyła oczy i podniosła głowę.
-Pozwoliliśmy sobie ustalić bez ciebie że właśnie teraz wyruszamy dalej. - odparł Rune.
-Naprawdę? - lwiczka spojrzała na Dalilę.
-Tak - potwierdziła księżniczka.
-Nie możemy rano?
-Nadal jesteśmy blisko domu. Jeżeli komuś ze stada przyjdzie do głowy nas szukać, to łatwo może nas znaleźć. Lepiej teraz.
-No to chodźmy. - Colie wstała.
Świetna notka :) ;)
OdpowiedzUsuń